Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 2 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
czwartek, 14 sierpnia 2008 - 14:50

Strona gotowa do druku
WH40k
RELACJA SLAWA

Witajcie

O tym, że w dorosłym życiu czas staje się towarem deficytowym nie trzeba nikogo przekonywać ani zapewniać. Tak po prostu jest czy się nam to podoba czy nie. Tym milej jest wygospodarować odrobinę czasu, którą można poświęcić na spotkanie z chłopkami na stole.

A okazja była ważna, bo oto nadchodzi 5 ed. Warhammera 40k. Czas zatem pożegnać edycję czwartą, która moim zdaniem bardzo rozruszała całą grę. Zobaczymy co zrobi z niej następczyni.

Graliśmy na stole 72”x48” z armiami na 2000 pkt. W skrócie moja rozpiska to:
- Canoneska, MC eviscerator, bp, jump pack, Cloak of St. Aspira, Mantle of St. Ophelia,
- Inkwizytor Władca, przyłbica psioniczna, Młot na Czarownice, CCW i bp, obstawa złożona z dwóch Akolitów, dwóch sióstr szpitalniczek I trzech serwitorów z ciężkimi bolterami,
- dwa sześcioosobowe oddziały Celestynem, w każdym ciężki bolter,
- Eversor,
- dwa dziesięcioosobowe oddziały sióstr, melta, HF, rhino,
- dwa pięcioosobowe oddziały Szturmowców, 2x plasma gun, chimera,
- ośmioosobowy oddział Serafinek, 2x hand flamer, Veterank z evisceratorem,
- trzy Egzorcysty.

Wylosowaliśmy scenariusz a raczej uznaliśmy, że to co wyrzuciliśmy na kostce, to właśnie ten scenariusz, czyli take & hold. Ja wybierałem ćwiartkę, Sebastian rozstawiał się jako pierwszy. Moje pole rozstawienia było zasadniczo bardziej zastawione elementami scenografii, ale Sebastian przy pomocy dwóch Obliteratorów i zasady 18” rozstawienia od przeciwnika, zasadniczo utrudnił korzystanie z jednej z nich. Mimo to chciałem jak najmocniej wykorzystać swoje atuty, czyli przewagę w możliwościach ostrzału na daleki zasięg. Dlatego Egzorcysty wystawiłem mocno wycofane. Centrum zajmowały moje główne siły czyli oddziały szturmowców i zwykłych sióstr oraz Serafinki i Canoneska w odwodzie. Inkwizytor oraz Celestynki zajęły miejsca w ruinach po lewej drugi oddział Celestynek po prawej w otwartym terenie.

Plan był taki, żeby czekać, strzelać i reagować. Szturmowcy w swoim koszcie 70 pkt za oddział mogli zostać z powodzeniem poświęceni do zatrzymania pierwszej fali ataku Sebastiana. Zwykłe siostry nie powinny się angażować w starcia jak długo to możliwe, ponieważ jest mało prawdopodobne, żeby były w stanie przetrwać czy wygrać starcia wręcz. Serafinki z Canoneską były tak naprawdę jedyną poważną siłą uderzeniową, która mogła zawalczyć z najsilniejszymi oddziałami Sebastiana. Z Eversorem – wiadomo – albo wyjdzie, albo nie.

Po rzucie na rozpoczęcie okazało się, że zaczynam! A nie często się to zdarza. To znaczy mogłem wybrać czy zacząć czy nie, co przy tym scenariuszu ma spore znaczenie. Ale jednak pokusa tego, że mogę coś ustrzelić, zanim będę ustrzelony, przeważyła.

W pierwszej mojej turze głównym celem było zneutralizowanie oddziału wybranych, który bezczelnie wystawiony w infiltracji miał czysty strzał w jednego z moich egzorcystów. No i prawie się udało. Ruchy ograniczyłem do przesunięcia Egzorcystów na pozycje do strzału. Eversor przeszedł też przez trudny teren i był w zasięgu szarży na Obliteratorów, wystawionych w okolicach Drzwi. Po ostrzale z Egzorcysty, Celestynek i Chimery zeszło 4 Wybrańców, ale obsługujący Lascannon został i nie zamierzał nigdzie uciekać. Poza tym ostrzał świty Inkwizytora pozbawił jednej rany jednego z Obliteratorów. Następnie Eversor postanowił się wykazać i zaszarżował Obliteratory z sumą 10 ataków! Z których trafił 4. A w efekcie zadał jedną ranę, szczęśliwie Obliterator ten zszedł a drugi nie mógł oddawać i skończyło się tylko na dostawieniu.

Sebastian ruszył, ale bez oszalałego tempa. Nie ma się z resztą co specjalnie dziwić, bo też do środka stołu nie było nam daleko a po stronie Sebastiania jakoś mało było rzeczy za którymi można by się schować. Większość jego sił przesuwała w moje prawo, bo była tam jedyna przeszkoda terenowa, która dawała jako takie zabezpieczenie przed ostrzałem. Przyszedł czas na strzelanie. Wstrzymałem oddech, kiedy Wybraniec z Lascannonem trafił Egzorcystę. Ale nie przebił pancerza. Land Raider nie trafił Chimery ze szturmowcami w środku. Z resztą Drednot też jej nie trafił. Interesujący był również pojedynek Eversora i Obliteratora. Eversor trafił jednym atakiem i nie zranił. Obliterator nie trafił w ogóle.

Jakoś lżej mi się zrobiło po tym „ostrzale”. Znowu liczba ruchów była minimalna i ograniczyła się głównie do Egzorcystów. Do akcji wyruszyli Szturmowcy, żeby się upewnić, że Wybrańcy nie będą mieli drugiej szansy strzelić w Egzorcystę. I dobrze, bo Egzorcysty w fazie ostrzału zafałszowały fatalnie w tej turze i ogólna liczba strzałów z trzech pojazdów wynosiła 3 a liczba trafień 0. Bywa i tak. Za to Celestynki i potem szturmowcy dokonali dzieła i Wybrańcy jako pierwsza jednostka zeszli w całości. Żeby jednak nie było za wesoło to Eversor znowu trafił jednym z 4 ataków, nie zranił i zszedł marnie, po tym jak dostał wielgachną piąchą. Jego wybuch nie zrobił na Obliteratorze żadnego wrażenia.

W swojej turze Sebastian zaczął się rozkręcać. Raptorzy przemieścili się do szarży na Szturmowców. Książe Demonów pozostał póki co bezpiecznie schowany za elementem scenografi. Do środka stołu zbliżał się za to oddział Gwardzistów Śmierci. Dodatkowo jedno rhino Sebastiana pognało na pełnym gazie do przodu, dosyć skutecznie ograniczając moje możliwości ostrzału. A ostrzał kierowany przez Sebastiana tym razem też był całkiem udany. Drednot ze swoim działem plasmowym wysłał w objęcia Imperatora 4 Celestynki. Gorzej, że Land Raider urwał organy jednego z Egzorcystów a to bolesne bardzo. Szczęśliwie pozostały przy „życiu” Obliterator, ciężko przeżył śmierć kolegi i nie trafił w drugiego Egzorcystę. Raptorzy zaszarżowali na Szturmowców po prawej. Wydawać by się mogło, że już mogę ich spakować gdy okazało się, że szef z parą szponów zabił jednego a pozostała czwórka dwóch kolejnych. I co najśmieszniejsze Sebastian bardzo liczył na to, że uda mi się zdać test morale na Ld 5. No nie udało się, Szturmowcy uciekli a Raptorzy zostali z niewyraźnymi minami w otwartym polu.

Mnie też się wydawało, że już ich nie ma. Ale wiadomo, kostki. W każdym razie na początku trzeciej tury do misji ruszyły zwykłe siostry po prawej. Poza tym musiałem wycofać uszkodzonego Egzorcystę. Chimera i Rhino po lewej również przesunęły się tak aby móc w razie czego pognać w kierunku centrum stołu omijając niebezpieczny teren. Poza tym Chimera mogła ostrzelać Obliteratora, gdyby ten jakimś cudem przetrwał ostrzał Egzorcysty. Po przypalaniu, boltowaniu i meltowaniu przez zwykłe siostry na polu ciągle stał szef Raportów. Podobnie bardzo odporny okazał się Obliterator, który wytrzymał ostrzał z Egzorcysty i Chimery Szturmowców.

Sebastian przemieścił duży oddział Gwardzistów Śmierci w otwarty teren w kierunku centrum stołu. Kolejny oddział Gwardzistów wyładował się z Rhino w okolicach Demonicznego Księcia po prawej. Czarnoksiężnik wylądował bardzo blisko centrum stołu, skryty za Rhino. Jak to mówią komentatorzy sportowi, niewyczerpane źródło mądrości wszelakiej, niewykorzystane okazje się mszczą I tak też było w pojedynku Obliterator – Egzorcysta. Egzorcysta został unieruchomiony. Ale zanim to nastąpiło Drednot dostał „szkarłatnej szajby” i postanowił posiekać Chimerę po nieodżałowanych szturmowcach. Ale nie posiekał, bo nie trafił. Land Raider wybrał za cel drugą Chimerę, i trafił i… nie przebił pancerza. Do szarży ruszył też szef Raportów. O dziwo moje siostry w liczbie 10 sztuk wymodliły Ducha Męczenników, czyli nie straszne były im szpony. No i stały tak jak stały a jak oddały to Szef Raportów już nie stał.

W czwartej turze do akcji ruszyli Szturmowcy z drugiej Chimery. Należało bowiem powstrzymać coraz liczniejszych pryszczatych marines chaosu w okolicach Drzwi. Podobnie siostry po drugiej stronie stołu miały ochotę na zmniejszenie liczebności drugiego z oddziałów. I o ile Szturmowcom to się nawet udało, bo sumie zostało tylko trzech zdrajców to siostry trzech zabiły a to było za mało, żeby patrzeć optymistycznie w przyszłość.

Sebastian ruszył do generalnego natarcia. Wielcy chaosu w osobach Księcia Demonów i Czarnoksiężnika wybrali za cel Canoneskę. Miłym zaskoczeniem było to, że Warptime został rozproszony przez Inkwizytorską przyłbicę psioniczną. Wiatr chaosu zabrał ze sobą jedną Serafinę. W pojedynku Oblit – Egzorcysta nie wskazano faworyta po tym jak ten pierwszy nie trafił. Podobnie jak działo plazmowe Drednota. Wtedy do akcji wkroczył Rhino który postanowił zszokować szturmowców i mimo, że to mu się nie udało, to zmuszeni byli stracić koherencję. Wkrótce też zostali wystrzelani przez pobliskich byłych Marines. Książe Demonów i Czarnoksiężnik zaszarżowali Canoneskę z tym skutkiem, że ta straciła jedną ranę z Czarodziej wszystkie. Wiara czyni cuda! Niestety zwykłe siostry w starciu z oddziałem Marines zostały w całości wyeliminowane. Najpierw uszczuplone przez ostrzał, potem dobite w walce wręcz.
Moja piąta tura. Do boju o drzwi ruszyły siostry w rhino, wyładowały się i ostrzelały Drednota urywając mu prawe ramię. Egzorcysta również ostrzelał Drednota i urwał mu lewe ramię. I już nie było czym w niego strzelać. Pojedynek Oblit – Egzo wydawał się bliski rozstrzygnięcia, ale okazało się jednak, że trafiłem w dużą kolumnę za którą zmutowany, ruchomy arsenał się czaił. I to dwa razy. Książe demonów stracił trochę rezonu po tym jak pięć ataków z evisceratorów zadało mu kilka ran. Ale zostało na dwóch. I tak nieźle, bo tylko jedna przybyła Canonesce.

Strażnicy śmierci dobili ostatnich dwóch Szturmowców, ale za to Land Raider nie dobił ich Chimery, bo nie trafił. Oddział odpowiedzialny za zejście zwykłych siostr zaszarżował Serafinki i Canoneskę. Odór był tak silny, że te nie wymodliły przekształcenia pancerzy w skutek czego zostały anihilowane. Smutne, ale bywa i tak.

Na początku mojej szóstej tury Egzorcysta bez organ ruszył w kierunku Drzwi. Kolejny egzorcysta wybrał za cel Księcia demonów, bo ten z smutną miną stał przed nim. Cztery trafienia wydawały się pieczętować los Księcia, ale udało mi się wyrzucić 3 jedynki na zranienie. Tym samym Książe został na jednej ranie. Ale był też i sukces – Oblit zszedł. I to po ostrzale Egzorcysty.
Sebastian próbował jeszcze zniszczyć Egzorcystę przy drzwiach a także zwykłe siostry, ale w sumie nie wyszło i wszystko stało jak stało.


Po podliczeniu punktów wyszło małe zwycięstwo Sebastiana. Miał więcej swoich oddziałów przy celu misji, bo zabijaliśmy się prawie po równo.



Strona << | 1 | 2 | 3 | 4 | >>

Komentarze

Slaw
14-08-2008 - 15:40
Myślałem, że już zapomniałeś! A tu niespodzianka ;). Dzięki jeszcze raz za bardzo uroczą bitwę (gdyby nie ten zapach) i równie fajny raport (Twój fajniejszy) ;).

Yoł!
S.
ES
14-08-2008 - 15:40

Fajooowo. Też bym sobie zagrał, tak na wesoło i z opowiastką w tle... Klimacik.
Dzięki obu Panom za relacje, podpisy pod zdjęciami jak zwykle rulez!

Inkq
14-08-2008 - 16:43

Fajny raport, dawno takowego nie czytałem. Obydwie części bomba, no i ładne zdjęcia.

Skoti
14-08-2008 - 22:42

Super raport z kolejnej wspaniałej bitwy. Normalnie możecie spisac wasze potyczki i opublikowac książkę :)

Ardis_deLeveren
20-08-2008 - 10:40

Suty raport. Świetnie się czytało. :) Aż mi wzrosła faza na czterdziestkę... ;)

Slaw
20-08-2008 - 18:57
Bracie Ardisie, czyżby Wasza - jak to określacie - "faza" nie była zawsze i wszędzie constans? Wasze oświadczenie jest czymś zdecydowanie poważniejszym niż zwykłym pretekstem dla Inkwizycyjnego dochodzenia w sprawie Waszego zaanagażowania.

S.