Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
środa, 03 września 2008 - 22:32

Strona gotowa do druku
Rykowisko









W klatce się rodzimy i w klatce umieramy. W wielkiej niewidzialnej klatce. Świadomość istnienia klatki nie otworzy jej. Świadomość jest przereklamowana. Nieświadomość jest natomiast niedoceniona. Tylko nieświadomość pozwala żyć normalnie, normalną normalnością oddychać. Budzić się, wycierać z oczu ropę snów, napełniać trzewia gorącym łgarstwem kolejnego wspaniałego poranka, niosącego kłamliwą obietnicę kolejnego nieznanego dnia. Kolejnego i kolejnego. Kolejnego. Następnego. Następującego po kolejnym. Ciągle wychodzimy naprzeciw nieznanemu, tak się nam przynajmniej wydaje. Nie ma już nieznanego, zatraciło się, podkuliło ogon, uciekło piszcząc cichutko.
Ale nie mamy świadomości tego faktu.
I dobrze.
Mechanicznie wykonując codzienne rytuały podtrzymujemy mit swej świadomości, jaka to ona nie jest niesamowita. Sprowadza się wszystko jednak do tego, że noga prawa w przód, przeniesienie środka ciężkości, noga lewa w przód, przeniesienie środka ciężkości, ręka do góry, do pyska kęs wkłada, pysk mieli, ptyalina się wydziela, trawienie. Spuszcza się spodnie, siada się, środek ciężkości balansuje sobie, kiszki falują, wypada gówno, dba się o higienę, wciera się gówno papierkiem głęboko w pory skóry. Czuje się zapach samicy. Krew krąży szybciej. Czuje się gniew. Bije się samicę patykiem po ramionach...
Świadomość jest wybiórcza. Omija koralowe ostrowy niebezpiecznych pytań. Ona żyje swoim życiem, bardziej obok nas niż w nas. Bardziej jak jakaś zbiorowa jaźń mrówkopodobnych cielistych automatów, niż coś naszego, osobistego i bliskiego. Bo jakiż mamy wpływ na nią? Żaden lub prawie żaden. Nawet mając kontrolę nad świadomością niczego byśmy nie zyskali. Albowiem. Świadomość istnienia klatki nie otworzy jej.

Być może uschłe, pożółkłe liście zalegające parkowy trawnik też mają świadomość? Może codziennie pysznią się swą inteligencją i opanowaną do perfekcji sztuką kontrolowanego wirowania w takt podmuchów wiatru? Może jakiś liściowy Leonardo Da Vinci opatentował już nowatorski system kontrolowania wiatru i wpływania na szybkość procesów gnilnych? Nie zmieni to jednak faktu, że liście fruwają zwiewnie porwane nagłym podmuchem oraz że gniją, użyźniając trawnik.
Ludziom też się dużo wydaje. Szczególnie że mają świadomość. Że potrafią kontrolować wszelakie wichury. Że są wolni, a przynajmniej bardziej wolni od innych ludzi. Że są od innych ludzi lepsi.
Tak jakby jedno ziarnko piasku drugiemu tłumaczyło:
- Ja jestem arystokracja piaskowa, ty plebsie krzemowy.
Jedni są niby źli, inni są niby dobrzy, albo niby biedni, albo niby bogaci, albo coś jak głupi albo wcale mądrzy... tacy niby jesteśmy różnorodni. Jak te ziarnka piasku. Jak te liście zgniłe. Jak drobiny kurzy unoszące się w smudze słonecznego światła, którym zdaje się że oto Bóg stworzył ten świetlisty wszechświat szerokości piętnastu centymetrów specjalnie dla nich by mogły radośnie pląsać i że nie ma nic lepszego do roboty niż oceniać ich złe i dobre uczynki. Czy drobiny kurzu nie powinny mieć swojego boga? Lub przynajmniej dostępu do któregoś z naszych? Komu zawiniły, że nie mają dusz czystych i nieśmiertelnych? Przecież są lepsze od nas, nie zabijają się, pięknie wirują. To niesprawiedliwe.

Pismo mówi „Bóg jest miłością”, „wybaczaj nieprzyjaciołom swym”, „nadstaw drugi policzek”... Jak się to ma do naszej świadomości? To sprzeczne przecież ze wszystkim co nam w sercach gra. Nieprzyjacioły swoje nienawidzimy, od tego nimi są. Drugi policzek nadstawiamy by uśpić czujność napastnika, w skrytej za plecami, spoconej dłoni ściskając kamień całkiem nie zielony. Miłość zaś to lizanie intymnych części ciała, pieprzenie, tryskanie płynami ustrojowymi. Więc może ktoś nas oszukał? Szatan przebiegły sprowadził na świat swego syna, który zmroczył oczy przodków naszych wizją raju, przepełnionego szczęśliwością kompletnie nam obcą. Pokolenie za pokoleniem zakłamane, zwiedzione na manowce dobroci, podążają do piekła spokojnego i błękitnego a Bóg Ojciec, Stworzyciel nieba i ziemi, który dał nam wszystkie popędy i mordercze instynkty biega samotny po mrocznych kniejach prawdziwego Raju z brodą długą unurzaną w karminowej posoce brutalnie zamordowanych jasnoskrzydłych istot.

Świadomość istnienia klatki nie otworzy jej. A nawet gdyby mogła, to za tą klatką jest kolejna klatka. Za nią kolejna i tak w nieskończoność. Okłamywać więc trzeba siebie, kłamać całym sobą, przed sobą, w głąb i wzdłuż i wszerz. Trzeba się zamienić w dwunogi oksymoron. Wewnętrznie sprzeczne zaprzeczenie samego siebie. Świadomość nieświadomości. Wiedzę o niewiedzy. Nieprawdziwą prawdę.
Tylko wtedy wszystko nabiera pozorów wyblakłego sensu.


Komentarze

ES
04-09-2008 - 11:36

Spoko arcik, ale kiedy bendzie coś o Łorhamerze?

brother_bethor
04-09-2008 - 14:32

No właśnie, kiedy bendzie coś o Łorhamerze? Arcik spoko ;)

ibsen
04-09-2008 - 14:39

No to kiedy coś ktoś napisze do Łorhamerze?

Bo ja bym z miłą chęcią poczytał. :D

Slaw
04-09-2008 - 22:49
Coś jakby Orson Welles i dwumyślenie? Jak mniemam? Że niby Łorhammer to Łorhammer i nie-Łorhammer?

S.
ibsen
04-09-2008 - 23:02

Może, kto wie... ale się nie inspirowałem żadnym Orsonem. Inspirowałem się Niemiroffem Pszenicznym. Po wódkach pszenicznych napada mnię nastrój patetyczny. Po wódkach żytnich popadam natomiast w zezwierzęcenie.

Ale poza tym to moje osobiste, zapewne niezbyt oryginalne, ale moje wymysły.

Żeby odpowiedzieć na pytanie: "o co mi chodziło?", musiał bym się natomiast ponownie napić. Przedyskutuję to z wątrobą.

P.S.

Sławku, nie napisałeś "spoko arcik"... ja i moja wątroba czujemy się patetycznie niedocenieni... my się tu poświęcamy dla dobra polskiego łorhamera... a Ty nawet "spokoarcika" nam żałujesz... hlip...hlip...

P.P.S

Już mnie nie kochasz?

Slaw
05-09-2008 - 07:25
No nie napisałem, bo nie uważam, żeby był "spoko" i żeby można go nazwać "arcikiem". I Cię nie kocham. Kocham Maćka.

S.
Ardis_deLeveren
05-09-2008 - 09:41

Mogę umierać. Widziałem już wszystko.

Zaś co do samego artykułu... Przyznam, że sam nie wiem, co o tym myśleć. Mógłbym krzyczeć, że ja nie unikam trudnych pytań (przynajmniej nie zawsze), że to i śmo. W końcu, że przeczytałem powyższy artykuł, więc moja świadomość się rozszerzyła i dzięki temu zdaję sobie sprawę z czyhających trudności, z otaczającej mnie klatki - a przecież znajomość wroga to klucz do jego pokonania. Ale co bym nie robił, w którą stronę bym nie szedł, z każdej strony odbijam się od zasady, że świadomość nie otwiera klatki. Zupełnie, jak od prętów tejże klatki. Świadomość, że świadomość nie otwiera klatki, zamknęła mnie w klatce. Doktorze Ibsen, zamknęliście mnie w klatce...

Świadomość nie otwiera klatki - to fakt. But facts are chains that bind perception and fetter truth. For a man can remake the world if he has a dream and no facts to cloud his mind.

Idę po Młot. Świadomość może nie otwiera klatki, ale porządne trzepnięcie Młotem - z pewnością.

Inkq
05-09-2008 - 10:52

Co do istnienia klatki to ja zawsze wiedziałem. Ogólnie zgodzę się z pierwszą częścią artciku. Ba nawet zaproponuje każdemu pobawić się w boga, tych liści. Zapraszam do dobre zabawy myślowej: Flatlandia. Jest to niesamowita kraina. Bo istot dwuwymiarowych. Proponuje przyjżeć się jej dokładnie. Popatrzeć na wierzenia, zachowania, narzędzia codziennego użytku, naturę i co najważniejsze na świadomość.

Ich świadomość wydawało by się jest ograniczona. Przecież znają tylko dwa wymiary a ich życie jest ubogie. No to nie jest tak do końca z ich życiem, natomiast sama świadomość jest tak samo zamknę ta w klatce jak nasza.

Co do II części to: wiara z tą świadomością ma bardzo dużo wspólnego. Już samo to że może być prętem w klatce albo tym oczkiem na świat. Równie dobrze może być prymitywnym wytrychem za pomocą którego coraz bliżej do otwarcia klatki. Z drugiej strony może pomóc na zobaczyć nie inne klatki a samych ludzi w nich siedzących. Wiara łączy sie z świadomością, pytanie tylko jaki skutki będzie miało to połączenie.

Tak więc, ogólnie arcik pobudzający do refleksji i dziękuję za niego. :P

No i zapraszam do Flatlandi: http://www.chomikuj.pl/Inkq/Przestrzenie+n+wymiarowe+_wersja+pelna_.pdf

Inkq
05-09-2008 - 11:07

Pomyliłem linki. Ale jak ktoś chce co nie co przeczytać o przestrzeniach n wymiarowych (w tym także o Flatlandi), mojego autorstwa to zapraszam :P

A są właściwe informacje:

http://en.wikipedia.org/wiki/Flatland

madprofesa
08-09-2008 - 18:39

:)