Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
piątek, 24 października 2008 - 23:11

Strona gotowa do druku
Rykowisko









Sąsiadka napierdala na cały regulator przeboje Feel.
Se kupiła na raty zero procent zestaw do napierdalania Feela no i napierdala.
Jak by tego było mało, jakaś kosmicznie niewydarzona odmiana gołębia umościła sobie niechlujne gniazdko u samego wylotu komina wentylacyjnego i gruchają, skurwle bezduszne niczym chór Piotra Rubika, dzioby skierowawszy w rurę stalową, która echem zwielokrotnia ich ornitologiczny przekaz: gruuugruuugruuu...
No i jeszcze z braku prądu zesrała się kasa fiskalna w sklepie pod blokiem i piwa nie idzie kupić, ani wódki ani nawet nalewki wieloowocowej o smaku morelowym „Leśny dzban”.
Nie ma się czym stępić dostatecznie, by siedzenie w tym mrowisku ludzkim jakoś przetrzymać. Więc na spacer się idzie.
Skorzystać ze Złotej Polskiej Jesieni i ostatnich dni ciepłych.
Miasteczko, które nigdy się nie budzi, owinięte do wysokości parterowych okien pierwszym welonem dymu kominowego powstałego ze spalania opon i śmieci.
No bo kurwa nie jest jeszcze dostatecznie zimno i tylko debil palił by węglem, wszak drogi jest węgiel.
Po ulicach szwendają się kocmołuchy płci przeciwnej.
Jezusiemaryjoświętomojojedyno.
Czy ja jestem ostatnim człowiekiem po tej stronie Orinoko który widzi, że biodrówki osunięte do połowy cellulitycznych pośladków + stringi czerwone naciągnięte nad nerki + przykrótka bluzeczka i znad paska wylewający się pokaźny bandzioszek to nie jest sexy zestaw?
Żeby to jedna taka się przeturlała, to by się westchnęło z politowaniem i poszło by się dalej... ale nie... ich są kurwa tabuny!
TABUNY !!
Niczym stada bizonów na bezkresnych równinach Kansas lub innego Kolorado...
Człapią ospale w białych adidaskach i bełkoczą do siebie o tym, która komu dupy dała a potem chichoczą jakoś tak niesympatycznie.
Pomyśleć że to matki podatników którzy na moją emeryturę będą się składać do ZUSu...
O ile ZUSu wcześniej szlag nie trafi.
Lub mnie...
Ale idzie się dalej.
Spokojnie mija się samochody zaparkowane na chodniku.
Jeden samochód zaparkowany na chodniku, drugi samochód zaparkowany na chodniku, trzeci trzeba minąć bokiem przykleiwszy się do brudnej ściany budynku obok.
Oooo...
Czwarty samochód zaparkowany na chodniku!
Jebitne VOLVO. Rozmiar iście biblijny.
Tarasuje całe przejście.
No normalnie zaraz mnie pokurwi.
Ja wiem że właściciel tego VOLVO to nie może być człowiek przeciętny.
Z takim samochodem to ma na pewno nieprzeciętnie małego deląga.
No i oczywiście wiem, że ja w porównaniu do tego samochodu to jestem pył marny i zgniły orzeszek fistaszkowy.
Wyminę go z rewerencją i czcią schodząc na jezdnię i może nawet popatrzę przez szybę ile bydle ma na liczniku (260 km/h o kurwa!) ale co ma powiedzieć jakaś Matka Polka pchająca wózek z rozwrzeszczanym wkładem, poobwieszana siatkami z ziemniakami i porami i nacią pietruszki jak również czeredą potomstwa mobilnego?
Ona też będzie musiała minąć to boskie VOLVO jezdnią i może właśnie wtedy zza zakrętu wypadnie szalony litewski tirowiec i zrobi z niej i owoców jej łona marmeladę?
Na samą myśl o tej tragedii wzbiera we mnie słuszny gniew i podnoszę z ziemi kawałek żużla i przejeżdżam po volvowej burcie od tylnego zderzaka aż po przednie światło.
A wystarczyło zaparkować pod sklepem sto pięćdziesiąt metrów dalej.
I by się miało nieuszkodzony lakier i parę stówek w kieszeni, które teraz pójdą na artystę lakiernika. Ssij pałę bucu!
No nic to, idzie się dalej, pali się papierosa, pluje się na trawnik.
Z naprzeciwka nadpływa miejscowa osobowość, niejaki Rekin.
Jego chód to czysta poezja.
Niczym stary wilk morski w trakcie sztormu na pokładzie wielorybniczego szkunera.
Z tym że nie ma sztormu i nie ma szkunera.
Rekin halsuje pod nieistniejący wiatr zygzakiem bo jest najebany w sztok.
W końcu już prawie 11.00 przed południem.
Maaosz faajkę?!?
Się ostentacyjnie dogasza niedopałek na betonowych płytkach i cedzi się przez szczerbę:
Nie palę, niestety.
Rekin jest co najmniej zły.
Mruczy, buczy i fuczy.
Się odchodzi wolnym krokiem zachowując ostrożność, bo Rekin kiedyś jednego klienta w potylicę zaprawił cegłówką za niedanie dwóch złotych „na bilet”.
Ale to było w innych czasach i z tamtego Rekina niewiele już zostało.
Wchodzi się do sklepu spożywczego „Szop Mariola”.
Stara rura za blatem trajkocze do komórki.
Się odczekuje grzecznościowo chwilkę po czym wrzeszczy się:
DROŻDŻÓWKĘ PROSZĘ !
Rura zza kontuaru patrzy jak na zboczonego pederastę albo inne coś o apetyczności zbliżonej do psiej kupy.
Spokojnie zaczyna dłubać palcem pomiędzy nadpróchniałymi zębami, wolnym krokiem podchodzi do półeczki z drożdżówkami, wyjmuje palec z pyska, wyciera higienicznie w sweterek i .... nie no kurwa... nie zjem tego... wychodzę.
Jak byś suko miała VOLVO to też bym ci je podrapał!
Ale nie masz.
I dobrze.
I żebyś już nigdy nie possała pały!
Idzie się dalej ale coraz mniej w tym chodzie energii.
Siłą inercji się prze do przodu.
Zaczyna się dostrzegać w sytuacji przedmiotowej analogię ze wszechświatem i życiem i w ogóle ze wszystkim. Bo jak się zastanowić odpowiednio mocno to we wszystkim można dostrzec analogię wszystkiego. Przenośnię. Metaforę. A z nich, teoretycznie przynajmniej, czerpiemy mądrość życiową.
Moja dzisiejsza mądrość życiowa brzmi następująco: jak cię wkurwia otoczenie musisz niestety pokochać Feel.

„tralala bum,trapadada
Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec,
oł jea oł jea
możesz mieć wszystko czego, czego tylko chcesz, uuuułoaa
każdą myśl zamień w pozytywne słowo, jejejeje
słuchaj, słuchaj bo,
zabawnie tak oddychać przez różową słomkę szumbadababa”

P.S.
Kurwa... tego się nie da nawet tolerować... "oddychać przez różową słomkę"... o ja pierdolę...


Komentarze

Ardis_deLeveren
25-10-2008 - 10:47

Szara codzienność normandzkich plaż w polskim, pokomunistycznym wydaniu... Jedni ludzie psieją (białe kozaczki, to bądź co bądź stosunkowo nowe zjawisko), a inni nie, bo już bardziej nie mogą (pani od drożdżówki) - tylko ich zpsienie objawia się w nieco innej postaci, niż dawniej. Ale nie ma sensu na to patrzeć, ani się nad tym głębiej zastanawiać - bo to po prostu ściągnie człowieka w dół i przygniecie do płyty chodnikowej. Trzeba żyć po swojemu, zawyżać poziom i po prostu zaizolować się umysłowo od tej czerni (jakkolwiek aroganckie może być uznanie swojej wyższości nad białymi kozaczkami).

madprofesa
25-10-2008 - 22:33

He he, właśnie gdy zabrałem się do lektury tegoż zacnego tekstu sąsiad z góry zaczął katować cały pion Feelem. W momencie gdy piszę te słowa podkręca jeszcze głośność.

Ale wcale mnie to nie martwi ponieważ jutro gdy wróci z kościoła usłyszy słodkie basy Wu Tang Clanu przeszywające jego ściany, a cholera wie może nawet przed kościołem :)?

Jakoś trzeba się bronić, oko za oko:)

ibsen
26-10-2008 - 14:55

"Shame on a nigga who try to run game on a nigga"

:D

A co tak umilkł pan panie madprofesa niezwykle? A co tam z twórczością pana? Ze szczególnym naciskiem na poezję (drednot obrońca sierot!!!) ?

madprofesa
26-10-2008 - 18:17

Ja tam panie Ibsenie teraz pochłonięty jestem tworzeniem własnej planszówki i strasznie mnie to rajcuje ale za jakiś czas pewnie coś smerfnego jeszcze skrobne do Subrosy:)

Morkai
26-10-2008 - 19:58

Hehehe.... napisales czysty scenariusz kolejnej częsci "Dnia Swira".... ;)

ibsen
26-10-2008 - 20:02

Raczej "Dzień Feela" :D

ES
27-10-2008 - 14:48

I FEEL allright. Thank you dr. Ibsen!

MKG
30-10-2008 - 18:49

Ibsenie, nie byłes kiedys Kindermetalem?

Tak znowu kiczowato mchrrrrooooczzznie... jaki to ten swiat jest evil, a jakis Ty cyniczny... Ach! Mchrrrrooook jest w tobie!

ibsen
30-10-2008 - 19:46

Hahahaha.... No rozgryzłeś mnie po prostu bezbłędnie. „Na mój honor - jam rozpoznan”.

Jestem pewien że ktoś tak kulturalny i optymistyczny jak Ty dostrzega w życiu same słoneczne strony oraz że wychowywał się na twórczości Milli Vanilli. Tego pierwszego zazdroszczę, tego drugiego niekoniecznie.

Jestem również pewien że na co dzień „oddychasz przez różową słomkę”, nawet wtedy gdy GW likwiduje Specialist Games oraz że nie masz powodów do wylewania swych żali w artykułach o zabarwieniu osobisto – jękliwym. No bo chyba nie napisałeś niczego takiego? Hmmm? Taki nie-mroczny, doskonale wychowany młody człowiek jak Ty, z pewnością by się do czegoś takiego nie zniżył.

Jestem również przepełniony wiarą w to że komuś tak wesołemu, bynajmniej nie mrocznemu i energicznemu jak Ty uda się znaleźć wielu sponsorów, którzy pokryją koszty jakie ponosi z własnego portfela, w związku z własnym bardzo oryginalnym, nowym projektem pt „Sturmovik Commander”, który to projekt w żadnym miejscu nie jest nawet troszkę podobny do Aeronautici Imperialis.

Chyba źle znoszę rzeczową krytykę.

Za wszelką ironię, cynizm i kiczowatość powyższej wypowiedzi niezwykle przepraszam. ;-)

MKG
30-10-2008 - 20:10

Otóż, to każdy ma co w sobie z kindermetala... ale nie do przesady... Czytając drogi Ibsenie n-ty wywód staje się to nudne.

Żale wylałem, miałem zły dzień, przyznaję. A że nie rzuciłes tego na stronę do nawet dobrze, bo dzi z rana byłem mocno niezadowolony z tego tekstu (fatalny stylistycznie, tematycznie, napisany na kolanie i po prostu nudny). Ale "wypłakałem" się komus w rękaw i mi lepiej.

Kultury we mnie ostatnio mało, przyznaję. Tu mnie masz. Ale poprawię się. Schleję się czyms lepszym niż domowe wino (Lesny Dzban przy moim winie delikatnie masuje wątrobę) i nawet pójdę do teatru.

Sponsorów mam gdzies. Domena jest promocyjnie opłacona z góry, a portal stoi na serwerze wirtualnym CP, również niezbyt drogim. To że SC jest mocno zerżnięty z AI - żaden wstyd. Sama AI też jest, echem... mocno nieoryginalna. Blitzkrieg Commander też jest zeżnięty z Warmastera i nikt z tego nie robi problemu, a nawet stał się całkiem popularny. Dzisiaj własnie jeden inny, ciężki frajer podesłał mi spory kawałek dobrego materiału, tak więc w przeciągu krótkiego czasu będę miał FAF gotowe go opublikowania.

A przez różową słomkę nie oddycham. Przez słomki się piję cole, wciąga amfę i żaby dmucha.

Co to jest Mili Vanili, czy jakos tak wisi mi powiewa taaaaaaaaaaaaaaaakkiiiiiim kalafiorem. Praktycznie nie słucham muzyki i się, tak więc nie wiem jakie szczęscie/trauma mnie ominęłą.

Acha, zamiast marudzić nad życiem telenowelowo zająłbys się tym "ś"...

ibsen
30-10-2008 - 20:54

Wiesz MKG... Z tematyką twórczości własnej jest troszkę jak z ulubionym jedzeniem. Są rzeczy które po prostu smakują ci bardziej. Na przykład gulasz... możesz go jeść z ryżem, ziemniakami lub makaronem i sałatką jakąkolwiek ale zawsze jest to gulasz. Spójrz na Irvinga, Lliosę, Eco, Marqeza i na setkę innych pisarzy uważanych za klasyków. Spójrz na reżyserów największych, Bergmanna, Antonioniego, Felliniego i setkę innych. Oni wszyscy opisują de facto jedną rzecz, jeden aspekt życia, skupiają się na wąskiej problematyce, zmieniając tylko sztafaż w którym osadzają akcję. Bynajmniej się nie porównuję. Stwierdzam tylko że każdy kto tworzy cokolwiek znajduje w pewnym momencie ten temat, którego opisywanie w ten czy inny sposób wychodzi mu najlepiej i skupia się wtedy na doskonaleniu warsztatu w tym właśnie zakresie. Tak to jest.

Zdecydowanie bardziej wolę być nudny w swojej oryginalnej działce i w swoim oryginalnym stylu niż stwierdzić: "wszyscy zrzynają, to norma, pozrzynam i ja". „Po co mam zrobić coś oryginalnego? Przecież wszystko już było więc i tak można być tylko naśladowcą”. "Nie ma się czego wstydzić"... Cholerka... Jest się czego wstydzić!! Może inaczej... Ja bym się wstydził.

Skoro masz gdzieś sponsorów to po cholerę piszesz:

„And the last, but the least. You may donate a little money to us. We do not want a reward for the time we spent to give you high quality wargame system for free, but remember that we also maintain this page and we pay for it from our private wallets.”

Zamiast tego powinieneś napisać:

„FUCK YOU AND YOUR MONEY YOU BASSTARDOS !”. Wiesz... czegoś tu jednak nie rozumiem. Bo albo jest się ciężkim frajerem albo nie.

Co do twojego artykułu to w redakcyjnej kryjówce nadal wisi ankieta, w której cała redakcja, po zapoznaniu się z jego treścią, głosuje „za” lub „przeciw”. Jeszcze teoretycznie istnieje szansa że artykuł zawiśnie.

Acha, zamiast marudzić na różne tematy i zawracać ludziom dupę, wziął byś i stworzył jakąś naprawdę oryginalną, niezerżniętą grę. Wtedy był by pełen szacun.

PS

Jakimś cudem mam „ś”... nożeszbyto... może tylko prawdziwi kindermetale mają „ś”? Któż to wie?

MKG
30-10-2008 - 21:09

Cóż, wiesz z jedzeniem jest tak, że nawet najlepsze danie po dłuższym czasie się nudzi. Tak jak jedna tematyka, czy jeden autor książek.

Sponsorów mam gdzies... no cóz, źle się wyraziłem. Powiedzmy to tak: jak nic nie dostanę - nie pochlastam się, nie pójdę jako kapitalistyczne prosię, którym nieukrywam się jestem, się powiesić. A jak cos (SI SI SI SI!) ktos wpłaci miło będzie. Pójdę na piwo dumny z siebie. I tak z założenia ten projecik jest czystym frajerstwem, nie ważne czy kiedy wpłatę na browar dostanę czy nie.

Nie chcę mi się tworzyć w pełni oryginalnej gry (jako że SC jest bardziej "mocno zainspirowany", niż w pełni zerżnięty z AI). Lepsze jest wrogiem dobrego. Wolę pisać grę dobrą.

Taka prosba (SI, SI, SI, SI) ode mnie: wywalcie mój wczorajszy tekst w niebyt. Tym razem napisałem gniota, do czego się z honorem przyznaję.

MKG
30-10-2008 - 21:12

Po chwili wziąłem się za coś pożytecznego i znalazłem: "ś" działa pod Operą i FF, a pod IE nie. :P

MKG
03-09-2011 - 00:06

Jako że naprawdę MEGA pamiętliwe bydle ze mnie, to pozwolę sobie przypomnieć ten cytat:

"Acha, zamiast marudzić na różne tematy i zawracać ludziom dupę, wziął byś i stworzył jakąś naprawdę oryginalną, niezerżniętą grę. Wtedy był by pełen szacun."

Zerknij no proszę na www.hind-commander.com . Szacuna możesz przesłać na adres AP.