Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
środa, 18 października 2006 - 14:43

Strona gotowa do druku
Necromunda
Wczoraj skończyłem czytać "Blood Royal", zatem mam za sobą dwie powieści ze świata Necromundy (wcześniejsza to "Survival Instinct"). Oto więc, Drogi Czytelniku, garść moich wrażeń z lektury.

"Survival Instinct" (SI) to epizod z życia gwiazdy Podkopca, niejakiej D'onne "Mad Donny" Ulanti (jeden z ważniejszych domów w Kopcu Primus), na tle migawek z jej młodości chmurnej a (niekiedy) durnej. Jako że Dom Escher i sama Szalona Donna nie przemawiały do mnie dotąd, podchodziłem do tej książki z taką pewną nieśmiałością. Z drugiej strony zachętą było nazwisko autora. Po lekturze muszę przyznać, że Andy Chambers odwalił kawał niezłej roboty. Czuje się, że ten system, ten świat to jest jego dziecko - Andy porusza się w nim jak u siebie, opisuje Kopiec jak swoje mieszkanie. A opisuje przekonująco, bardzo sugestywnie. Sama główna bohaterka również okazała się nie tak nieciekawa, jak się spodziewałem. Wprawdzie nie jest to jakie szczególne objawienie, ale przyznaję, że nawet polubiłem ją i cały ten babski styl uosabiany przez Escherki. Fabuła jest niezła, zrównoważona, postacie drugoplanowe - krwiste i wiarygodne. Po odłożeniu na półkę miałem zdecydowanie ochotę na więcej.

Sięgnąłem więc po "Blood Royal" (BR). Tym razem tandem autorski, Will McDermott i Gordon Rennie, choć ten drugi zapewne głównie z racji tatusiowania głównemu bohaterowi - Kalowi Jerico (według mego rozeznania Rennie wymyślił Jerico w komiksie, natomiast dalsze powieści z Jerico pisze już tylko McDermott). Książka ma zupełnie inny styl niż SI - jest wprost wypakowana akcją (nie da się ukryć, bardzo lubię określenie "action-packed") i naszpikowana humorem (już sam Jerico to pozer nad pozery). Fabuła obejmuje cały Kopiec, od komnat Gerontiusa Helmawra po jakieś dziury w Podkopcu, a spektrum postaci jest bardzo szerokie, na czym jednak cierpi trochę ich "głębia psychologiczna". Konwencja zatem zupełnie inna niż SI, bardziej komiksowa, co nie znaczy, że powieść czyta się gorzej. Być może BR lepiej niż SI oddaje klimat Necromundy jako systemu - gry, przy której można się zdrowo pośmiać. Jednak moim zdaniem SI ma niezaprzeczalną przewagę nad BR - o wiele bardziej pomaga "poczuć" fluff, przedstawiając życie w Kopcu na poważnie (na ile to możliwe) - jest tu więc mrocznie, okrutnie, dramatycznie, podczas gdy BR odsłania groteskowo-kabaretową stronę nekromundowej egzystencji. Upraszczając (i zdecydowanie przesadzając) można powiedzieć, że SI przy BR to jak książki z serii Imperial Armour przy czterdziestkowych kodeksach. Nie chcę przez to powiedzieć, że BR jest słabe - przeciwnie, jest to wesołe czytadło, po którym ma się wielką ochotę zagrać partyjkę albo kampanijkę, najlepiej z dużą ilością losowań w fazie pobitewnej.

Podsumowując muszę przyznać, że obie książki, choć tak inne, podobały mi się i nie żałuję czasu, jaki poświęciłem im podczas tramwajowych podróży do i z pracy. Z pewnością wkrótce sięgnę po kolejne nekromundowe pozycje z Czarnej Biblioteki i obym miał z nich tyle przyjemności, co z dwóch niniejszym zrecenzowanych.



Komentarze

brother_bethor
19-10-2006 - 11:29
Widzę, że kiedyś będzie trzeba sięgnąć po "Survival Instinct". Dzięki ESie!