Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
czwartek, 19 marca 2009 - 18:55

Strona gotowa do druku
Rykowisko
Incydentalnie zdarza mi się oglądać program emitowany w tzw „pudle” czyli telewizorze. Nie mając nic lepszego do roboty, co zdarza się nader rzadko lub traktując pudło jako dość skuteczny środek nasenny, skaczę po kanałach i delikatnie nasiąkam zidioceniem i zdebilizowaniem serwowanym statystycznemu odbiorcy. Całkiem niedawno w trakcie takiego właśnie somnambulicznego rytuału miałem kilkuminutową, wątpliwą przyjemność zetknąć się z telepotworkiem serialowym produkowanym przez państwową telewizje polską, a uściślając, przez program drugi tejże telewizji o tytule bliżej mi nieznanym ale brzmiącym jakoś tak obrzydliwie: „Barwy Prącia” czy coś w ten deseń. Nie mam najbledszego pojęcia o co w wiekopomnej tej produkcji chodzi (poza zredukowaniem mózgu widza do rozmiarów ziarnka maku) jak zwą się bohaterowie i jakież to mają przygody lub jakie targają nimi namiętności, pech jednak chciał iż obejrzałem scenkę rodzajową, która podparła moje niekoniecznie sprecyzowane lecz dość natrętne przeświadczenie o tym, że żyję w jakiejś innej Polsce niż ta o której mówią dane GUSu, projekcje ekspertów i o której dyskutuje się w poważnej prasie typu „Rzeczpospolita”. Scenka rodzajowa wyglądała mianowicie tak:
Skromny pokój, skromnego mieszkanka o powierzchni circa 70 metrów kwadratowych, w sam raz dla młodego małżeństwa na dorobku. Na sofie rodem z IKEA siedzi zapłakana pani w średnim wieku (kiedyś mówiło się „w wieku balzakowskim”) grana przez aktorkę Biedrzyńską i użala się nad podłym losem swego syna, narkomana. Naprzeciw niej wsparta na fotelu z zatroskaną miną żona syna, apetyczna aczkolwiek odrobinę pospolita blondynka, tłumaczy teściowej że wyrzuciła męża narkomana z domu, gdyż takie było zalecenie terapeuty. Matka wytyka synowej brak serca. Synowa, w geście desperacji pokazuje teściowej znaleziony przypadkiem wyciąg z wypłaty męża-narkomana. Tutaj dochodzimy do sedna sprawy i przyczyny mojej delikatnej konsternacji. Otóż, rzeczony huncwot i hulaka, który pracę dostał po znajomości w agencji reklamowej z uwagi na jako takie umiejętności rysunkowe, zarabiał tam 12.600,00 zł na rękę.... Pełny opad szczęki... Ale to nie koniec. Młoda żona dramatycznym głosem komunikuje aktorce Biedrzyńskiej iż tenże zaćpany padalec okłamywał ją w kwestiach finansowych i uparcie twierdził, że wysokość jego poborów to 8.000,00 zł. Aktorka Biedrzyńska alias Teściowa niedowierzającym i załamującym się głosem pyta, co też w takim razie jej synalek robił z brakującymi 4.000,00 zł ? Równie dramatycznym głosem synowa informuje aktorkę Biedrzyńską, iż ów niegdyś ukochany a obecnie degenerat, kupował za tą kwotę kokainę. W to akurat jestem gotów uwierzyć bo koka strasznie ostatnio podrożała a filmowi amanci schodzący na złą drogę wciągają zapewne ilości o których zwykli ludzie mogą tylko pomarzyć. Wróćmy jednak na moment do scenki by dopisać ostatni akt. Aktorka Biedrzyńska, ściskając w drżącej, spoconej dłoni wyciąg z konta swego serialowego syna z niedowierzaniem, na które może zdobyć się jeno matka (a matka jest tylko jedna) szepcze „ ...o mój Boże... 4.000,00 PLN-ów... przecież tyle wydaję miesięcznie na utrzymanie domu...” i po tych słowach widz już wie, że podły odkurzacz białych ścieżek albo się poprawi albo na trzydzieści odcinków zniknie z anteny...

Nie mieszkam w Warszawie, mieszkam na śląskiej prowincji jednak ciągle to ten sam, wcale nie tak duży kraj. Do Warszawy mogę dojechać bezpośrednim pociągiem Intercity w trzy i pół godziny a na miejscu, wedle rewelacji medialnych, jak bym się w innej galaktyce znalazł. Ja wiem że czerpanie informacji z seriali jest co najmniej durne niemniej jednak czuję nosem, że coś jest na rzeczy.

Drugi przykład zaczerpnąłem z poważnego podobno periodyku, jakim chce być postrzegany polski „Newsweek” a dokładnie z artykułu o tytule „Byłem okienkiem Excela”. Artykuł ów napisany jest w manierze pamiętnika młodego człowieka, posiadającego żonę i dzieci, który sprzedaje mieszkanie i zaciąga kredyt we frankach szwajcarskich w celu kupienia większego mieszkania. Całość oczywiście wyprodukowana na potrzeby trwającego kryzysu w tonie przestrzegająco-umoralniającym. Treść mocno bzdurna miast obnażać podłe machinacje banków i doradców finansowych każe raczej kontemplować chciwość i głupotę ludzką opartą o odwiecznie aktualną filozofię „Kalemu ukraść krowę źle, Kali ukraść krowę dobrze”. W tekście pojawia się jednak jednozdaniowy rodzynek który całości przydaje surrealistycznego poblasku, przynajmniej w moich oczach: „3.000,00 zł wypłaty mojej żony idzie na ratę kredytu, musimy więc przeżyć za moje 6.000,00 zł”... Musimy przeżyć za moje sześć tysięcy w sensie „do pierwszego musi nam wystarczyć sześć tysięcy złotych”...

Jak zidiociałym scenarzystą trzeba być by w serialu nadawanym na antenie ogólnopolskiej, oglądanym nie tylko przez warszawskich biznesmenów ale też przez kobieciny w postpegeerowskich wioskach pod Suwałkami, wkładać w usta pięknych ludzi TAKIE KWOTY !? Bo albo to jest serialowa fikcja albo celowa prowokacja mająca na celu podkurwienie przeciętnego obywatela, który o GUSowskiej średniej krajowej może co najwyżej pomarzyć. Jakim cudem serialowi gówniarze zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych gdy tymczasem ja nie znam zbyt wielu swoich rówieśników wyciągających powyżej 3.000 zł na rękę a są to w swoich dziedzinach fachowcy dużej klasy, ludzie zaradni, dobrze wykształceni, pracujący w Katowicach, Bielsku-Białej, Chorzowie lub Rybniku czyli w dużych miastach.
Jak skretyniałym dziennikarzyną trzeba być żeby w artykule wydrukowanym w ogólnopolskiej gazecie zamieścić sugestię że za 6.000,00 zł ciężko jest przeżyć miesiąc? Może posłowi na sejm lub jego sekretarce, ekskluzywnej callgirl lub kurwie innego autoramentu jest ciężko ale zwykły, przeciętny śmiertelnik narodowości polskiej 6.000,00 zł widział ostatnio kiedy złamał nogę i dostał odszkodowanie a na co dzień jest to co najmniej trzykrotność jego miesięcznych dochodów licząc łącznie z współmałżonkiem.

Tak więc bardziej i bardziej czuję, że mieszkam gdzieś indziej, w jakiejś innej Polsce. W Polsce kategorii „B” lub Polsce klasy wycieczkowej. W mojej Polsce tysiąc pięćset na rękę to solidny pieniądz za który żyje się normalnie z żoną i z dzieckiem w czynszowym mieszkaniu. W Polsce kategorii „B” mój ojciec, emerytowany inżynier górnik, który przez kilkanaście lat był ratownikiem górniczym czyli zjeżdżał w aparacie tlenowym sześćset metrów pod ziemię, do płonącej kopalni i przy zerowej widoczności oddychając przez pół godziny tym samym tlenem (który z każdym oddechem staje się gorętszy aż w końcu parzy tchawicę i może uszkodzić płuca) wyciągał na powierzchnię zwęglone zwłoki kolegów, dostaje jakieś dwa tysiące złotych emerytury i nie jest bynajmniej biedakiem. Żyję w Polsce prowincjonalnej, której połowa mieszkańców nie ma oszczędności w bankach, nie ma nawet kont bankowych ni kart kredytowych ni zdolności kredytowej ani debetów ani żadnej z tych dziwnych rzeczy, dzięki którym tzw. „Zachód” prędzej czy później pierdolnie z wielkim hukiem. Co najciekawsze, wydaje mi się, że żyję po właściwej stronie mentalnej granicy dzielącej ludzi od konsumentów. Człowiek normalny wie, że bez ciężkiej pracy nie ma nawet najmniejszych kołaczy a każda pożyczka jest cokolwiek poniżająca. Konsument wie natomiast, że wszystko można uzyskać od ręki i bez kłopotów a dzięki nowemu płynowi do mycia kibla wszystko będzie lśnić bez wysiłku.
Ja mam pełną świadomość ceny jaką zapłaciłem za każdą złotówkę, która szeleści w moim portfelu, wiem ile pracy włożyłem w to żeby ją mieć ile musiałem się napocić i nagonić żeby wyrwać ją z gardła innego człowieka, który równie dobrze jak ja zna jej wartość i smak. I czuję złość gdy muszę od tych paru złotych odprowadzić do państwowej kasy kolejny i kolejny i następny podatek po to, żeby budżet mógł dofinansować instytucję taką jak TVP w celu wyprodukowania kolejnego odcinka „Barw prącia”.


Komentarze

madprofesa
19-03-2009 - 19:25

Kurwa Ibsen Ty to potrafisz zdołować człowieka :)

Przecież 1500 to kupa kasy (z akcentem na 'kupa'), w takiej Somalii czy Czeczenii nawet burmistrz tyle nie zarabia, ba tam nawet pewnie nie ma burmistrza.

A Ty jak zwykle wybrzydzasz, nie wystarczy Ci, że jesteśmy członkami (tak to prawda:)) Unii Europejskiej, jeteśmy w Nato i będziemy organizować Euro 2012 z Ukraińcami albo Anglikami albo Włochami.

Jak zwykle tylko cynizm, pesymizm, nihilzm i ogólna padaka.

Wydaje mi się, że pewnie nawet nie jesteś dumny z faktu iż to właśnie Polak był papieżem i, że mieliśmy husarię?

Cóż, niektórym nawet perły rzucane pod nogi nie wystarczą, zawsze będą wybrzydzać. :)))))))

ibsen
19-03-2009 - 19:37

Wiesz jak jest... Nam kindermetalom zawsze brakuje kasy na nową płytę Tokyo Hotel to i wybrzydzamy... :D

A tak na marginesie... Czy ty aby Madproff nie nazwałeś mnie w sposób zawoalowany świnią? :D

madprofesa
19-03-2009 - 19:49

...a co to znaczy zawoalowany, bo nie kumam tego slangu Kindermetalskiego? ;)

ES
19-03-2009 - 21:28
Za taki właśnie szczerze wyłożony, ostry wkurw, doktorze Ibsen, lubię Was niezmiernie.
Że w pełni podzielam Wasze odczucia, względem wkurwu ostrego w szczególności, dodawać chyba nie muszę.
Pozdrawiam ze stolicy wielkopolskiego kindermetalu.
Ardis_deLeveren
19-03-2009 - 22:22

Powiedziałbym, że "smutne ale prawdziwe", ale... Ale nawet smucić się już nie chce.

I tak będzie, póki wujek Ardis nie zrobi z tym porządku. Jak się dorobi, to wynajmie stado zawodowych morderców, żeby powykańczali Wszystkich. Wszystkich, przez których To. Chociaż nie. Nie wynajmie, bo za te 1500 miesięcznie, to nie zarobi - a szwindlami przecież się brzydzi i parać nie będzie?

Tak więc trudno, zostaje druga droga. Głosujcie na wujka Ardisa. Jak zostanie prezydentem (a może premierem? Ostatnio to bardziej modne), to wtedy go będzie stać, więc zrobi przewrót (pewnie majowy, żeby było nawiązanie do historii. Ale na jego gust, to mogą być i Idy Marcowe. Co myślicie?) i obejmie władzę dyktatorską (oczywiście dla publicznego dobra). Parę tysięcy położy głowy pod topór (a tak, wujek Ardis jest Wielki i przywróci instytucję szafotu i zatrudni wielu mistrzów małodobrych - i przy okazji rozwiąże problem bezrobocia), pół miliona albo albo trzy wyląduje w kamieniołomach, żeby odpracować dekady żerowania na krwawicy społeczeństwa (genialny wujek pomyślał o wszystkim i w ten sposób załata też dziurę budżetową), a cała reszta zostanie zagoniona do roboty. I będzie wreszcie porządek.

Głosujcie na wujka Ardisa.

Morkai
20-03-2009 - 14:16

Sami sobie jestesmy winni. Tego typu przykładów można mnożyć. Łukasz świetnie opisał jeden z przejawów tego wszystkiego co razem możemy nazwać SYSTEM. Od elementów organizacji państwa po takie właśnie małe przejawy życia społecznego mamy do czynienia z BADZIEWIEM..

Badziewny jest ten pierdolony system dupokracji, gdzie stwarza się jakiekolwiek dupiate pozory wyboru. Nikt nie jest za nic odpowiedzialny, więc ma to swoje przełożenie dalej na każdy aspekt życia. Jak już pisałem Łukaszowi na gg - ten system to jakieś pierdzielone SOŁECTWO, gdzie ludźmi się nie rządzi, czy cokolwiek organizuje...tylko sie ich HODUJE. NApierdala się im w łeb i do brzucha badziwie. Jak masz fast food w brzuchu to masz i fast food we łbie kochany wyborco i piewco najwspanialszego z systemów!! TAk! Jak chcecie Dody to macie Dodę. Jak chcecie Tuska to macie Schtynescu...znaczy..Tuska..jak chcecie barwy prącia to macie!!

Jakby sie nie oglądało to by nie było. Jakby się nie głosowało na badziew...to by badziewia nie było....

Tyle.

A artykuł naprawdę swietny - bo pokazuje jak Łukasz extra wychwytuje takie własnie BADZIEWIE....

Grish
20-03-2009 - 17:18

Wiesz Morkai, akurat wychwycić taki szajs to nie problem. Wystarczy włączyć odbiornik na kwadrans i w razie potrzeby ze dwa razy zmienić kanał. Problem w tym, że takie badziewie jest tolerowane.

Zresztą sama tolerancja i tzw. "równość" to chyba najgłupsza rzecz, jaka może być wpajana ludziom....

Morkai
24-03-2009 - 07:56

No nie byłbym takie pewny Bartku. Wychwycić jakiś szajs w tym całym badziewiu to naprawde sztuka ;)

Z reszta się w 100% zgadzam. Łacznie z tym że największą chorobą naszych czasów jest ta zakłamana tolerancja i róbta co chceta....

Slaw
25-03-2009 - 12:26

Od jakiegoś czasu czuję się mocno zmęczony rozważaniami pod tytułem "co jest nie tak z tym światem". Zmęczony, bo cokolwiek bym nie wymyślił i chociażby nie wiem jak trafna to była analiza, to jedenym jej skutkiem jest pogłębienie się uczucia bezsilności wobec takiej a nie innej rzeczywistości właśnie.

Dlatego staram się skupiać na własnym ogródku, na swoich dzieciach, na tym co czytam, na swoich przyjaciołach. To przynosi jako taką ulgę, bo ten krąg osób z całą pewnością nie ma McDonalda w głowie. Ale też powoduje, że rzeczywistość zaskakuje, np. (cytat z wypowiedzi jakiegoś nauczyciela, który relacjonował prowadzoną przez siebie lekcję) "A dlaczego my się mamy uczyć o tym Mickiewiczu, skoro o­n nie występuje w telewizji".

Co do zarobków - to co Dr Ibsen pisze to prawda - jest jakiś infantylizm w ludziach, którzy zarabiają a których nie stać na wysiłek myślenia. Jest wielką mistyfikacją słowo "wolność" dzisiaj, które dawno zaraciło swój liberalny charakter. Bo w prawdziwym liberaliźmie wolność była nierozerwalnie powiązana z "odpowiedzialnością". Jak wygląda dzisiaj odpowiedzialność wie każdy, kto ma doczynienia z budżetówką.

Ale też jak ktoś zarabia więcej od mnie to niech zarabia. Mi wystarczy od pierwszego do pierwszego i nawet stać mnie na takie zbytki jak chłopki.

Dzięki Ibsenie za bardzo inspirujący tekst.

S.

Gobbos
01-04-2009 - 20:34

Od czasu do czasu przypominam sobie o tej stronie, czasami wysyłam linki dziewczynie żeby jej pokazać że wh40k to zabawa dla zdrowych ludzi często z bardzo trzeźwym pogladem na swiat.

@ ceny powyżej w Warszawie para jeli chce mieszkać bez współlokatorów musi sie liczyć z wydatkiem zaczynającym się od 1200 + opłaty za mieszkanie wcale w nienajlepszej lokalizacji geograficzno/budynkowej. Fajne miejsca zaczynają sie od 2250 ale jak już ma się tyle płacic czynszu to naprawdę lepiej wziac ten kredyt na 30 lat i miec to mieszkanie na własnoc niż topic 2250 miesięcznie (co przy wypłatach dwóch swierzo upieczonych mgrów jest poważny wydatek jednej pensji, jak nie 1,5, a jeli ktos tak jak ja planuje karierę naukową to może sie liczyć z obrotem sporymi sumami ale małymi przelewami na konto niestety) nie mniej jednak 6000zł jedt to suma wystarczająca na styk na utrzymanie domu o powierzchni 140m2, 2 studiujących dzieci i 1 uczącego sie oraz spłacanie 2 kredytów po 1,5k każdy. Więc nie rozumiem pana z Exela. Ten pan prawdopodobnie to jeden z tych lanserów z warszaFki który jeździ po miecie SUVem żona ma też SUVa a na wakacje jeżdżą na mazury bo blisko, wynajmują jacht o długosci 9m na 4 osoby z plazmą w salonie 50" i woza sie po Mamrach z wybranymi żaglami i na silniku który zżera 1500zł dziennie paliwa. No to fakt na takim lansie cięzko za 6000 na 2os/msc.

ibsen
08-04-2009 - 17:48

Wszystkim dziękuję za miłe słowa. Cieszy że każdy coś tam w tym tekście dostrzegł istotnego oraz, że być może, poświęcił kilka minut na nic nie znaczącą i bezproduktywną kontemplację. Wierzcie mi lub nie, ale bezproduktywna kontemplacja jest solą egzystencji.

Na zakończenie zabawny cytat:

"Demokracja to cztery wilki i owca, głosujący o obiedzie"

R.E.Heinlein