Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
sobota, 30 maja 2009 - 09:52

Strona gotowa do druku
Rykowisko
Przeciętny Polak chciałby bardzo żyć w dostatnim, uczciwym, czystym kraju. W miłym otoczeniu. W radosnej atmosferze. Nie przeszkadza mu to jednak wywozić śmieci do lasu. Gdyż przeciętny Polak jest ubogi i nie stać go na opłatę w wysokości kilkunastu złotych za wywóz śmieci przez wyspecjalizowane służby. Woli udawać że nie produkuje żadnych odpadków a nocami wygarniać z bagażnika swego poloneza nieczystości wprost na mech, poziomki i mrowiska, natomiast śmieci łatwopalne, takie jak plastikowe butelki, opakowania po zdrowej margarynie i stosy reklamówek Polak ów pali w piecu by ogrzać dom a że troszkę śmierdzi... Mały koszt wielkiej oszczędności.
Przeciętny Polak bardzo by chciał żeby ktoś przyszedł i posprzątał ten cały śmietnik, żeby ten ktoś nauczył młodzież szacunku dla starszych i wskazał jej ideały warte ciężkiej pracy. Jednocześnie przeciętny Polak nie ma zbyt wielu tematów, na które ze swym dzieckiem może porozmawiać. Bo niby o czym ma z tym dzieckiem rozmawiać... o tym że jest źle? Że premier to kłamca, prezydent to głupek a wódka jest pyszna? To już lepiej kupić małemu Xboxa, niech go wychowują japońscy projektanci gier.
Winkelried narodów w brudnych gaciach, dłubiąc w nosie, szczając pod płotem duma o swej kulturowej wyższości nad resztą europejskich narodów. Przedstawiciele tychże narodów nie wiedzą co to zabory, co to rusyfikacja i germanizacja, co to znaczy być przedmurzem i nie mają swojego Katynia więc z założenia są gorsi i jacyś tacy bez polotu. Nijakie bubki w nudnych czystych kraikach. Prawdziwie romantyczny Polak tak dogłębnie kontempluje swą skomplikowaną tożsamość narodową, iż jadąc autobusem lub innym środkiem komunikacji miejskiej, nigdy nie ustępuje miejsca staruszkom no bo przecież jest zajęty nuceniem pod nosem Bogarodzicy lub Maków spod Monte Cassino. Jadąc windą pluje pod nogi skorupkami słonecznika a w duszy szaleją mu gigantyczne wichry historii. Co z tego że jest wtórnym analfabetą skoro Herbert piękne wiersze pisał? Przy płaceniu podatków wcale nie oszukuje jeno wykazuje się sprytem nabytym genetycznie przez pokolenia walczące z wszelakimi najeźdźcami. Polak niesie w świat kaganek nadziei, jadąc za chlebem w odległe strony, ciągnie za sobą na skrzypiącym wózeczku mesjanistyczne przesłanie glazurników i brukarzy, a brzmi ono „Polska wykończeniowcem narodów!”. Niegdyś wiktorie kircholmskie i wiedeńskie teraz biały montaż i czyszczenie szamba.
Telewizja państwowa, która w swej podstawowej działalności ma wpisane coś co zwie się tajemniczo „misją” propaguje polskość jako „kochanie mało trzeźwego z Krupówek misia” oraz twierdzi że Polskę winniśmy kochać „za łasicę”.... Taaa... to jest miłość czysta i niezakłamana, uczucie najprawdziwsze, które zrodzić się może tylko w bezdennej głębi gumiaków ciasno wypchanych słomą. Jesteśmy Kargulem Narodów, dumnie obnoszącym się z zaściankową mentalnością galicyjskiego chłopstwa lub bon tonem nabytym w peerelowskich kombinatach przemysłowych. Na brukselskich salonach nasze elity grają w salonowca, kopiąc się radośnie po wypiętych zadach bo z tym się im salony kojarzą.

Dlatego właśnie, moi mili parafianie, w nadchodzących wyborach do europarlamentu, postawcie na Polskę. Dajcie szanse Europie byśmy ją natchnęli naszym frenetycznie chamskim umiłowaniem syfu. Nieważne na kogo zagłosujecie i tak wygra karzełek w dziurawym waciaku, czochrający się z lubością po jajach z widłami w jednej ręce i tlącym się petem w drugiej. Viva Polonia !


Komentarze

Slaw
30-05-2009 - 13:10
Amen!

Kurcze Ibsenie rozpieprzasz mi uczucia niezwykle skutecznie :). Ja mam jednak ciągle nadzieję, że obraz powyższy jest jednak trochę przerysowany, trochę przesadzony i trochę zbyt gorzki. Bo w gruncie rzeczy to Polacy z całym swoim syfem są optymistycznie aktywni wśród europejskiej bufonady i sztywnych białych kołnierzyków. Tak więc - Viva Polonia!

S.
ibsen
30-05-2009 - 13:23

Obraz, z mojej obecnej perspektywy, nie jest przerysowany ani troszkę. A w ostatecznym rozrachunku nie wiem co ważniejsze: poziom sztywności kołnieżyka czy poziom bezinteresownego skurwysyństwa na metr kwadatowy kraju.

Ludzie to głupie chuje Sławku, niestety. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę, że ludzie to głupie chuje...

Pozostaje śmiać się i wyśmiewać i być sobą.

madprofesa
30-05-2009 - 18:44

Według mnie obraz nie jest przerysowany, buractwa u nas dostatek.

Ba mozna by jeszcze nim obdzielić kilka innych krajów, co zresztą robimy.

Widzę jednak pewne usprawiedliwienia takiego stanu rzeczy, słabe ale jednak: wojny, zabory, komuna itp. Niestety wszystkie te plagi powodowały jedno bardzo konkretne zjawisko - rozpieprzenie inteligencji, bardzo ważnej tkanki każdego cywilizowanego narodu.

A jak wiemy przyroda nie znosi pustki i kto tą naszą pustkę wypełnia?

Leppero-Beggero-podobne borostwory.

I huj, co zrobic.

MKG
31-05-2009 - 19:21

Ibsenie, zadam Ci pytanie: jestem tym głupim chujem, czy nie? Bo już sam nie wiem.

ibsen
31-05-2009 - 19:40

Tym lub nawet tamtym, drogi MKG... Tym lub nawet tamtym...

Slaw
31-05-2009 - 21:00
Pytanie postawione przez MKG nie jest głupie. Bo stwierdzenie "ludzie to głupie chuje" implikuje pytanie "czy ja jestem ludziem"? No jestem, wszystko na to wskazuje. Czy zatem jestem głupim chujem? No prawdę mówiąc nie uważam się za takiego. I myślę, że nikt po przeczytaniu tej kliniki nie pomyśli "o boże, to o mnie" i posypie głowę popiołem albo wyskoczy przez okno. Każdy raczej pomyśli - no tak o­nI tacy są. Nie ja, nie moi znajomi, ale o­nI. Może sąsiedzi, może ludzie z przystanku, może ktoś tam, gdzieś, teraz albo kiedyś ....
Łatwo jest tak jakąś taką bezkształtną masę niepisanego zbioru nieokreślonych ludzi ozdabiać epitetami, ale co to daje. Poczucie satysfacji z wątpliwego odkrycia, że ja to nie o­nI? Miłe ale próżne łechtanie poczucia wyższości, że ja ponad nimi? Ponad ciemnotą i porutą?
Eeeee......
S.
ibsen
31-05-2009 - 21:13

Zdanie sobie sprawy z tego że jest się głupim chujem, nieodrodnym dziecięciem swoich zidiociałych czasów to przełomowy moment w życiu każdego myślącego człowieka... Nawet MKG... Nawet twoim Slaw... Definitywnie moim... Bo dopiero po tym odkryciu możesz świadomie starać się być lepszym człowiekiem. Względnie możesz się oburzyć na fakt, iż ktoś kwestionuje Twój własny wizerunek siebie i zadać idiotyczne pytanie "Mnie miałeś Ibsen kurde na myśli?. Jestem przecież taki w chuj kurwa fajny i mondry i cacany... Jak mogłeś Ibsen? Sam jesteś buc i śmierdzisz jak ser spod napleta bezdomnego grzebalca śmietnikowego! Wal się na ryj!"

:D

Więc odpowiem jeszcze raz dyplomatycznie... MKG, jeśli myślisz że nie jesteś głupim chujem to najprawdopodobniej właśnie nim jesteś. I ty Slawie też... Jeśli natomiast dostrzegasz własną głupotę i chujowość i starasz się z nią coś zrobić, wtedy najprawdopodobniej jesteś na właściwej drodze do uczłowieczenia się... Jak Tytus de Zoo...

brother_bethor
02-06-2009 - 10:14

Tyle, że Tytusowi brakowało circa 0,0... (nie pamiętam dokładnie ile) homosapiensów do uczłowieczenia, a temu krajowi, jego politykom, mieszkańcom brakuje znacznie znacznie więcej. I to jest w tym najsmutniejsze.

Wszyscy jesteśmy chujami. Ibsen ma całkowicie rację. Wszystko zależy od punktu widzenia. Tępymi chujami są pierdoleni gówniarze z gimnazjum po drugiej stronie ulicy, którzy przychodzą kurzyć fajki na podwórku kamienicy w której mieszkam. I ja jestem tępym chujem, bo z wrzaskiem wygoniłem te biedactwa na deszcz gdy schroniły się przed nim na klatce schodowej nie przestając się intensywnie inhalować wyrobami tytoniowymi znanej marki. I właściciel sklepu agd jest tępym kutasem, bo nie pozwala mi u niego parkować bo nie mam gdzie a gdzieś przecież muszę stanąć by posadzić Agę na wózku. W telewizorni też same chuje. Kolejny ministrant sprzedaje za bezcen służbowe mieszkania wybudowane w atrakcyjnej lokacji naszej zasranej stolicy.

Nic się nie zmienia i nie zmieni. Jeżeli nawet, to tylko na gorsze.

Pierdolę wybory. Te i każde następne. Mam już tego serdecznie dość.

madprofesa
03-06-2009 - 10:25

Hmm jeżeli już ustalilismy, że wszyscy jesteśmy hujami to powstaje pytanie: czy lepiej być małym wrednym hujkiem czy wielkim złym kutasem :D?

ibsen
03-06-2009 - 12:27

No oczywiście że w chujowych czasach najlepiej być wielkim jak Pudzian złym jak rotwailer Kutafonem Co Się Zowie, ale na wszelki wypadek warto mieć jeszcze gołębie serce ;-)

Ardis_deLeveren
04-06-2009 - 22:52

Przede wszystkim, nie "my". "Ja" nie jestem to samo co "on", który jest Kargulem Narodów. Mój pradziadek był w ułanach Piłsudskiego, moi rodzice to znakomici fachowcy w swoim zawodzie, a ja nie poczuwam się do duchowej i mentalnej wspólnoty z dowolnym bydlęciem. Nie generalizuj, Ibsen. Nie każdy w tym kraju jest chamem w ugnojonych gumofilcach, czekającym tylko, jak tu zapierdolić dopłaty z Unii. Rządzi nami hołota, owszem. Śmieci i zdrajcy pakują się do europarlamentu. Gówniarze z trudem przyjęci do gimnazjum stoją pod klatką, chlając wódę i rzucając kurwami. Nic dziwnego. Po dwóch stuleciach wyniszczania narodu niewielu już zostało, którzy mają jeszcze siłę, żeby się temu przeciwstawiać. Ale to nie znaczy, że każdemu w tym kraju zwisa z zębów pet, kiedy drapie się po jajcach przed drzwiami stodoły. Nie pakuj mnie i wielu innych ludzi do tego samego wora co Kargula, bo robisz i mnie, i tym innym ludziom uprzejmość, za którą czterysta lat temu umówiłbym się z Tobą i Twoim sekundantem za bramami miasta.

A po przede wszystkim, ale przed całkiem sporą pozostałą częścią wszystkiego, nie skorzystam jednak z Twojej propozycji, Ibsen, i nie uznam się za chuja. Patrzę na świat realistycznie. Pamiętam o swoich wadach, ale i o swoich dobrych, mocnych stronach. I o dobrych stronach innych ludzi, którzy mnie otaczają. Nie nazwę złamasem Bethora za to, że przegonił gówniarską hołotę z klatki. Bo dobrze zrobił. Nie nazwę złamasem Slawa - za całokształt. Ani Ciebie. Nie mam powodu, wbrew tym filozoficznym wypierdom. Nie będę gnoił sam siebie. Zrobią to za mnie inni; nie ma sensu im pomagać.

I już przed końcem: owszem, żaden inny naród nie miał germanizacji, rusyfikacji i Katynia.

Na koniec zaś: pójdę na wybory.

A xbox to shit.

madprofesa
05-06-2009 - 00:38

Kurde, wygląda na to, że Ja jednak jestem hujem. No cóż teraz pozostał mi tylko X-box :D

ES
05-06-2009 - 10:28

DUŻE piwo dla Ardisa. Chwilowo wirtualne, postawione zostanie w realu przy najbliższej okazji.

ibsen
05-06-2009 - 13:08

Nie każdy jest chamem w ugnojonych gumofilcach Ardisie? Ano, nie każdy... są jeszcze chamy w trampkach i chamy w lakierkach od Versace...

„My” lub rozszerzając „My Naród”... Naród to abstrakt, słowo klucz, ogół mieszkańców danego terytorium, mówiących wspólnym językiem, hołdujących wspólnym wartościom zapisanym w konstytucji i takie tam pierdoły... To co to jest ten naród? Ty nie jesteś naród? Ty jesteś jakiś pozanarodowiec? Cały problem z Narodem polega na tym że się do niego należy choćby nie wiem jak się od niego różniło a to implikuje pytanie: gdy weźmiesz beczkę pomyj i wlejesz do niej flakonik perfum, zamieszasz i powąchasz... Będzie pachnieć czy śmierdzieć?

To jest naród polski właśnie, suma 38 milionów osobniczych ścieżek genetycznych, multiplikacja doświadczeń i doznań innych dla każdego z 38 milionów rodaków naszych... A ta suma, moim zdaniem i o ile pozwolisz mi znowu uogólnić, jest CHUJOWA...

Ardisie, myślę sobie, że skoro zareagowałeś aż tak gwałtownie to coś musi być na rzeczy... Być może wewnętrznie czujesz się chujem ale nie chcesz się do tego przyznać? Wyparcie i gwałtowne zaprzeczenie są przeważnie objawem konfliktu osobowości. ;-)

Co do sekundantów, to 400 lat temu jeszcze ich nie wynaleziono, wtedy rżnięto się po prostu z liścia otrzepując z wąsów resztki rosołu. Nie wspomnę o tym że żadną miarą nie mógł bym ci dać satysfakcji, bo ja z plebsu jestem. Jako szlachta herbowa mógł byś mnie najzwyklej w świecie nahajem przez grzbiet przejechać i zagonić z powrotem do uprawiania kapusty w swoich włościach.

Co do dziadka piłsudczyka, ja się już swoimi dziadkami chwaliłem. Do twojego mogli ewentualnie strzelać z drugiej strony frontu i jakoś mnie to nijak do nie-chujowości narodu Polskiego nie przekonuje. Poza tym, nie wyobrażam sobie w jaki sposób na moje chujostwo miał by wpływać dziadek czy ojciec choćby nie wiem jak szlachetny? Przecież nie jestem ani swoim dziadkiem ani ojcem fachowcem ani matką tym bardziej, tylko sobą jestem? No chyba że się mylę...

Ardis_deLeveren
05-06-2009 - 18:31

Jeśli chodzi o naród, to sam sobie, Ibsenie, odpowiedziałeś. Żeby był naród, muszą być wspólne przekonania. I wspólna historia, tak przy okazji. Dlatego do mojego narodu nie należy ten Afrykanin, studiujący na sąsiednim wydziale. Bo mieszka tutaj, mówi po mojemu, a może nawet ma taki sam paszport, jak ja. Ale nie pochodzi stąd, nie ma nic wspólnego z historią mojego narodu ani z jego przekonaniami. I tak samo jest z tym, symbolicznym przecież, a nie partykularnym, czerwonolicym jegomościem, chwiejnie opartym o widły. Jego dokładnie pierdoli, skąd się wziął, co kiedyś było tam, skąd się wziął, i po jakiemu do niego mówią ci, co z niego ściągają podatki (których i tak zresztą nie płaci), byle dostawał kasę z Unii (a reszta społeczeństwa łożyła na jego KRUS). Widły możesz zamienić na mównicę sejmową, a waciak i papachę na garnitur szyty na miarę, jeśli tak będzie bardziej obrazowo. ;)

Tak czy inaczej - ani garnitur, ani waciak NIE należą do mojego narodu. Bo poza miejscem zamieszkania i wyuczoną w dzieciństwie mową (czy tak dużo lepiej opanowaną od tego Afrykanina?), NIC ich z moim narodem nie łączy. W tym jest rzecz.

Co do mojego pradziadka - nie posłużyłem się nim, żeby się chwalić (choć jestem z niego dumny, owszem), ani by perfumować ludność zamieszkującą granice tego państwa, tylko żeby podkreślić, że ludzie się jednak między sobą różnią. Ja nie jestem taki sam jak ten, dzięki któremu powstał Kargul Narodów - wbrew temu, co sugeruje ten odcinek Kliniki.

Jeśli zaś chodzi o wpływ pradziadka na moją chujowość... Po pierwsze - to, czyje mam geny, oraz kto i w jakim środowisku mnie wychowuje, ma ogromny wpływ na to, jaki jestem.

A po drugie - owszem, jestem sobą, istotą, którą jasno identyfikuję jako "ja". Ale za mną są setki lat historii innych ludzi. Rycerzy, szlachciców, żołnierzy i normalnych, zwykłych ludzi. Każdy z nich żył po swojemu, ale każdy też starał się włożyć w to życie jakąś cząstkę dobra, co który miał do zaoferowania. I ja JESTEM tymi ludźmi. W moich żyłach płynie ich krew. A skoro oni nie byli chujami, ja też nie będę - ani nie pozwolę sobie takim się stać, ani nie pozwolę innym, by takiego ze mnie zrobili.

Co do sekundantów - byli jak najbardziej, tylko nie pełnili aż takiej roli, jak w XIX wieku. Na "ustawki" niejednokrotnie przyjeżdżało się przecież w towarzystwie, żeby ten drugi mógł w razie czego poświadczyć, że usiekłeś jego kumpla honorowo i po bożemu, a nie krócicą zza winkla. ;)

Ardis_deLeveren
05-06-2009 - 18:37

A, byłbym zapomniał. Z moją osobowością wszystko gra. ;) Jestem doskonale świadom swoich wad i grzechów na sumieniu, ale przebyłem już w życiu etap bezkrytycznego wmawiania sobie, że jestem śmieciem i nic nie wartym zerem. I nie mam zamiaru do niego wracać - to cholernie niezdrowe. Stąd też reaguję stanowczo na próby wpakowania mnie całego do szuflady oznaczonej "chujoza". ;)

ibsen
05-06-2009 - 19:05

Cytat:

"Ale za mną są setki lat historii innych ludzi. Rycerzy, szlachciców, żołnierzy i normalnych, zwykłych ludzi. Każdy z nich żył po swojemu, ale każdy też starał się włożyć w to życie jakąś cząstkę dobra, co który miał do zaoferowania. I ja JESTEM tymi ludźmi. W moich żyłach płynie ich krew."

I tu się Ardisie nasze poglądy różnią straszecznie. Osiem lat studiowania historii, czytania źródłowych dokumentów i opracowań tak poważnych że na sam ich widok kisły ogórki, dało mi jeden wniosek tyczący się ludzi... Jeden jedyny... Ludzie to zwierzaki, jeśli robią coś szlachetnego i bohaterskiego to są pijani (jak nasi pod Somosierrą) lub ich szlachetność jest dyskusyjna lub prawdziwość przekazu budzi zastrzeżenia. Ludzie są krańcowo interesownymi samolubami, czyniącymi wszystko dla własnej frajdy tak czy inaczej postrzeganej. Ludzie są okrótni w sposób wyrafinowany lub prostacki no i na sam koniec, ludzie to głupie chuje... To że nie gonimy teraz za sobą po ulicach z nożami i kijami i nie rozłupujemy czaszek kobietom przed w trakcie oraz po gwałceniu zbiorowym, wynika tylko z tego że żyjemy w jako takim dobrobycie... Gdyby jutro zabrakło chleba i ziemniaków zobaczył byś jak ludzie potrafią być dobrzy i szlachetni oraz ile serca wkładają w okradanie Twojej lodówki...

Ardisie, zdaj sobie sprawę z tego że, parafrazując twoje słowa, za tobą są setki lat historii wypełnionej po brzegi krwią, flakami, chciwością i skurwysyństwem i bezwzględną walką o to żeby zagarnąć pod siebie ile tylko się da (a jak się nie da to trzeba spalić do gołej ziemi żeby przypadkiem ktoś inny się nie wzbogacił). Każdy z tych rycerzy, żołnierzy i zwykłych ludzi starał się włożyć sobie do kabzy tyle dobra ile tylko mógł względnie wkładał swoje brudne "dobro" w jakąś rozwrzeszczaną dziewoję bo akurat była na podorędziu...

Dla dobrego samopoczucia narodów wszystkich buduje się apologetyczne mity o historii i uczy dzieci w szkołach bzdur, bo to niezbędne jest do wytresowania miłych, spokojnych podatników, którzy w razie wojny oddadzą życie na ołtarzu wolności i czegoś tam jeszcze... Wiesz skąd wziął się pomysł patriotyzmu? Skąd idea umiłowania ojczyzny? W wielkim skrócie, patriotyzm wymyślił cesarz pruski Fryderyk II Wielki żeby nie płacić horrendalnych sum najemnikom i wojakom zawodowym. Bo za ojczyznę patriotycznie ginie się za darmo z pieśnią, tenże naród wychwalającą, na ustach...

W moich żyłach płynie moja krew i historii od niej wara ;-).

Ardis_deLeveren
05-06-2009 - 20:11

Drogi Ibsenie...

Drogi Ibsenie, na pierwszy rzut oka nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Ale jeśli faktycznie jest tak jak mówisz, jeśli wszyscy ludzie to naprawdę zupełne, perfekcyjne, 100% dranie, to Twoja filozofia panchujności upada. Bo choć wszyscy faktycznie okazują się chujami, kompletnie pozbawione sensu jest uświadamianie sobie własnej chujowości i praca nad sobą i swoimi wadami. Wszakże byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy kompletnymi chujami i nic tego nie zmieni, bez względu na to, co zrobimy - a na przyszłość nie ma żadnych perspektyw i nadziei. :)

Nie zostaje w tej sytuacji nic tak naprawdę, jak tylko sobie w łeb strzelić. Ja więc tam wolę wierzyć w drobną choćby, ale autentyczną cząstkę dobra w ludziach (przynajmniej niektórych) - choćby to miała być tylko złuda. :)

ibsen
05-06-2009 - 20:33

Amen :D