Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
wtorek, 07 lipca 2009 - 23:01

Strona gotowa do druku
Rykowisko
Panie kochany... TO już wszystko było... Nic a nic w TYM nie ma oryginalnego... Tak czy siak ludzkość TO już wymyśliła, przetrawiła i wysrała... Ale nie ma siły na młodzież, bo młodzież z definicji jest głupia. Młodzież wiedziona instynktem lemingów musi, po prostu musi przeć ku przepaściom lub jak kto woli, wyważać otwarte na oścież drzwi. Wymyślać na nowo wspaniałe idee, które idealiści o zapomnianych nazwiskach dawno temu spisali w grubych książkach a książki te na bibliotecznych półkach porasta kurz, bo młodzieży nie chce się ich czytać. Młodzież doznaje olśnień, przedziwnym trafem najczęściej w trakcie spożywania alkoholu, i pragnie zmieniać świat, na lepsze oczywiście, no bo świat jest zły i zmian tych potrzebuje. Ojej... Znacie to dziwne uczucie nazajutrz po nocnym osuszaniu kaspijskiego morza wódki, że właśnie tej nocy minionej, której koleje tajemnie wyparowały z pamięci, stało się coś ważnego? Że po szóstej lub siódmej kolejce rozmowa zeszła na tory ważkie i nagle Ty i twoi przyjaciele doszliście do wniosków apokaliptycznie ważnych? Przełomowych? Że padły słowa tej nocy, nad wódką czarodziejką wyartykułowane po raz pierwszy tak jasno i klarownie, iż miały moc zmieniania ludzkich żywotów i gdybyś tylko pamiętał czego (...do kurwy nędzy...) dotyczyły tedy za życia doznał byś nirwany? Ojej... Ja wielokrotnie miewałem takie przebudzenia, niestety parokrotnie przypominałem sobie w sposób cudny o czym to gadano gdy pito i był to nieodmiennie bełkot, truizmy, banały... Dyletanckie pieprzenie... Młodzież tak już ma, że często myli idee z werbalną zagryzką. Niektórym osobnikom zostaje to na dłużej, stają się wtedy wiecznie rozfilozofowanymi bufonami, zawsze chętnymi do wproszenia się na imprezę na krzywy ryj, rwącymi laski na Kanta i na Remarque'a albo piszącymi pseudo-prze-intelektualizowane eseje na stronach w internecie, święcie przekonanymi o swej wyższości nad niemytą, głupią tłuszczą. Nie zdają sobie sprawy z faktu, że TO już wszystko było. I idee i bunt i poczucie wyższości. Każde pokolenie od czasów Abrahama przerabia stare szlagiery i choć zmieniają się fryzury na ich młodzieńczych głowach i do innej muzyki się tańczy wolne kawałki to tak samo obściskuje się tyłki panienkom, tak samo wymądrza i tak samo, prędzej czy później dorasta, odkrywając smutną prawdę o swej totalnej wtórności. Nawet odkrycie własnej wtórności jest tak cholernie wtórne że aż w dupie szczypie.
Proces dorastania dr Ibsena był długi i koleisty, jednak z dumą komunikuję, iż dobiegł końca. Nie będzie dr Ibsen więcej pisał komunałów bo to smutne i pożałowania godne, nie będzie również dr Ibsen walczył z wiatrakami, bo wiatraki nie zawsze są złe. Dr Ibsen najzwyklej w świecie ma już tego wszystkiego po same dziurki w nosie a najbardziej swojej bywszej arogancji. Niech więc pedały się pedalą, żydzi niech przyrządzają z chrześcijańskich noworodków pieczeń w sosie czosnkowym („gotuj z Aaronem”), czarnuchy niech siedzą na zasiłku kolejne dwieście pokoleń, politycy niech kradną a idioci niech na nich głosują, niech prostytutki rozładowują napięcie nagromadzone w narodzie a żołnierze niech mężnie krwawią. Wszystko ma swoje miejsce w pozornie chaotycznej zupie życia a bez któregoś z wydawało by się zbędnych składników, zupa straciła by smak. Gdyby nie było biedy, cierpienia, niesprawiedliwości oraz brzydkich dziewczyn wszystko prawdopodobnie zostało by pozbawione sensu... Więc po co protestować? Protesty są domeną młodzieży a dr Ibsen młodzieżą być przestał. Dr Ibsen zajmie się dla odmiany przykładnym zarabianiem pieniędzy, odkładaniem na 10-cio letnią Toyotę corollę oraz siedem arów działki budowlanej. Wiadome jest wszak wszem i wobec że toyota to dobre auto a taki na przykład ford gówno wort.... wiadomo również że tylko chuje sadzą tuje, więc dr Ibsen nie obsadzi swoich siedmiu arów tujami tylko rozpleni wierzbę mandżurską oraz grab.
Następny artykuł będzie zdecydowanie o 40k.


Komentarze

ES
09-07-2009 - 20:31
Nic nowego... Czytałem już takie teksty...

Wróć!
Otóż NIE, nie czytałem takich tekstów. Na takie tematy - tak, ale takich - nie. Bo widzi Pan, doktorze Ibsen, Pana styl jest wyjątkowy. I o czym by tam Pan nie pisał - o czymś choćby nie wiem jak wtórnym - to ja i tak chętnie poczytam, bo po prostu lubię Pana czytać :] Skoro bowiem z jednej strony wszystko jest wtórne, a z drugiej - mam przymus czytania, to wybieram czytanie wtórności na jakimś poziomie, a nie byle chłamu.

Podsumowując: klinika może ostatnia, ale wierzę, że pojawi się Szpital na peryferiach, Ostry dyżur (co to by mogło być - strach pomyśleć...) czy Dochtór Hałs. Oprócz tekstów o 40k, rzecz jasna :)
Ardis_deLeveren
10-07-2009 - 00:19

A ja nie wierzę, że to ostatnia Klinika. Bo ogłaszanie, że to już ostatni raz, że koniec kariery, że wieszam buty na kołku i inne takie TEŻ już było i ci, co ogłaszali, zawsze potem i tak wracali do tego, co robili. :P

madprofesa
10-07-2009 - 16:32

Weż mnie Ibsen nie wk.... ściemniaj :D

MKG
26-07-2009 - 22:40

Szczerze rzekłszy mam to w dupie ;-)

madprofesa
26-07-2009 - 23:53

To po jakiego wała się odzywasz, odejdż od kompa i wracaj szybko do obory !:D

ibsen
27-07-2009 - 18:45

Aż chciało by się rzec „Moja szkoła”, lecz podejrzewam MKG o gotowość zareagowania na takie dictum przy użyciu jakiejś ciętej riposty, która ciętością swą pokaleczy mą wierzchnią powłokę i spowoduje wypływ roztworu hemoglobiny co najmniej, w cięższym przypadku mógł bym doznać trwałego uszkodzenia organu międzyusznego i do końca żywota odżywiał bym się rzadkim budyniem poprzez wlew donozdrzowy. Więc nie będę ryzykował. :-)