Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
wtorek, 05 grudnia 2006 - 14:37

Strona gotowa do druku
Necromunda
Okiem Verbala




Necromunda … świat Podkopca. Oto miejsce, do którego ostatnimi czasy najchętniej wędrują moje myśli.Historia mojej przygody z Necromundą nie jest długa ani zbyt bogata w wydarzenia, ale bezsprzecznie związana z osobą mojego dyżurnego (i jedynego póki co) necromundowego adwersarza, czyli ESa. To właśnie z nim prowadziłem pierwsze gadulcowe, czysto teoretyczne bajania i to właśnie w efekcie tych bajań zakupiłem mój pierwszy gang, gang, który w chwili obecnej czeka sobie na lepsze czasy. Ratskinów (bo o nich mowa) zastąpili jednak zakupieni okazyjnie na Allegro gangsterzy z Cawdoru i to właśnie o­ni stanęli jako pierwsi naprzeciw Orlockom Piotra. Inauguracyjne spotkanie miało miejsce na początku tego roku, a w efekcie tego spotkania Necromunda zajęła pierwsze miejsce w moim prywatnym rankingu figurowych pasji. Owszem, jako totalny figurkofil nie zapominam o innych systemach, czyli głównie o 40K, ale motywem przewodnim stała się Necromunda. Tym bardziej z rosnącym zniecierpliwieniem wyglądałem kolejnej okazji na małe tete a tete z chłopcami w bandanach. Na moje nieszczęście jednak los płatał jednego za drugim terminowego psikusa, a konfrontacja w Hangin’ Pips ulegała przesunięciu na bliżej nieokreślony termin. Kiedy końcem października upadł kolejny plan piknikowy wydawało mi się, że nie dane nam będzie skrzyżować noży w tym jeszcze roku. Na całe szczęście koło fortuny ma to do siebie, że fundując nam przykre niespodzianki, potrafi zaskoczyć dla odmiany i miłą nowiną. Kiedy czytałem smsa, w którym ES informował mnie, że pojawi się ze swoim gangiem na planowanym na początek grudnia Fire Frenzy, serce waliło niczym młot, pompując w krwioobieg ponadnormatywną dawkę figurkofiliny. W tej sytuacji z większym niż zwykle zapałem zabrałem się za moich „Sons of Bishop” … jednak zapał to jedno a możliwości to drugie i w sobotę drugiego grudnia na stole pojawili się ciągle nieprzemalowani gangsterzy. Lekki niesmak tego faktu niwelował jednak dokumentnie obraz stołu, który był całkowitą zasługą Piotra. Za jego to sprawą Hangin’ Pips nabrało unikalnego charakteru, charakteru, który budził zasłużony podziw wśród uczestników Fire Frenzy.


Hangin' Pips w pełnej okazałości


Po zbudowaniu osady postanowiłem wyjść na zewnątrz Domu Kultury na szybkiego toxsticka. Po powrocie dokończyliśmy ostatnią fazę pobitewną, jaka pozostała nam po ostatnim spotkaniu, czyli zakupy. Kiedy już skończyliśmy wydawać ciężko zarobione na sobie kredyty przyszedł czas na „Mordobicie w świątyni Calcium” ;). Pierwsze rzuty zadecydowały, że wybiorę strefę wystawienia, Piotr zacznie grę i wybierze scenariusz, ponieważ zakupiona przeze mnie mapa okazała się fałszywa. Decyzją mojego przeciwnika mieliśmy stoczyć klasyczny pojedynek o najlepszy stolik w lokalnym barze, czyli napierdalanka o najkrótszą drogę po kilkana … pomyślałem pasuje i zadecydowałem, że Biskup w obstawie jednego z gangsterów i ciężkiego, wyskoczą kontrolowanymi przeze mnie tunelami. Jak się okazało później manewr był tyle szalony, co nieskuteczny, a krewki lider w ramach kary za błędy przeleżał całą niemal bitwę na plecach. Reszta mojego gangu znalazła sobie wszelakiej maści osłony i czekała na ruchy bandanaboyów, Ci zaś rozproszyli się doskonale pilnując wszelkich możliwych pustych przestrzeni, najbardziej zaś martwił mnie ciężki ze stuberem, zajmujący miejsce na szczycie jednego z silosów. Już wtedy wiedzieliśmy, że tym razem dojdzie do długo wyczekiwanej walki wręcz.


Szczon kontra szczon


Na pierwszy ogień dosłownie i w przenośni poszły jednak bronie strzeleckie i Hangin’ Pips wypełniło miarowe staccato pracujących karabinów i pistoletów, brzęk odbijających się od stali kul oraz stęknięcia ubijanego tynku i pierwszych rannych, w tym właśnie momencie „Nerwus” Piotra (Panie świeć nad jego duszą) wypalił ze swojego miotacza ognia, skutecznie wyłączając z gry mojego szefa i powodując panikę u jego ochroniarza. Nie było dobrze, ale wiara w Imperatora czyni cuda i w następnych aktach potyczki udało mi się prawie wyrównać straty, na moje jednak nieszczęście (albo szczęście) na końcu 3 tury na ziemi leżało 3 moich chłopaków i w związku z tym musiałem wykonać flaszentest, który zgodnie z tradycją oblałem. Potem przyszła nerwówka związana z rzutami na wynik Injury Chart, jak się okazało niepotrzebna, bo wszyscy ranni wrócili do zdrowia, a jeden z gangsterów ESa zaliczył nawet dodatkowy bonus za wydostanie się z ekstremalnie niebezpiecznej sytuacji ;). Później były rzuty na doświadczenie i podnoszenie poziomu zasłużonych w boju. Moim zdecydowanym „man of the match” okazał się świeży zupełnie szczon, ochotnik z osady, który dołączył do gangu po pierwszej potyczce. Startując od zera został najlepszym nowicjuszem skacząc aż o trzy poziomy, w nagrodę za efektowny wielce występ i wygrany pojedynek "one o­n o­ne" ze szczonem Piotra. Całą zabawę zakończyliśmy zakupami, po których chłopcy udali się na kilkana … niestety „synowie” musieli się zadowolić stolikiem stojącym obok barowego kibla i na koniec rzec można tylko tyle, że w taki to sposób pogłębiają się gangsterskie animozje ;)


Nowy nabytek w postaci nowicjusza Pietro okazał się strzałem w dziesiątkę



Strona << | 1 | 2 | >>

Komentarze

Skoti
05-12-2006 - 14:53
Kurcze ależ te tereny świetnie wyglądają na stole :). Mam nadzieję, że moi gangsterzy już niedługo pobiegają po nich :).

A bitwa - no jak to bitwa gangów - krwista i ciekawa :D

05-12-2006 - 14:57

Noooo.... cudowna relacyjka :D Brawa i gratki za bardzo udane popołudnie. Piotrze. Te makiety są swietne! Co do Necromundy - niestety nie mam czasu zajmować się drugim systemem. A jezeli takowy znajdę kiedykolwiek, to na pewno będzie to Battlefleet Gothic ;) NIemniej miło widzieć jaka radochę czerpiecie z Necro :D Good for Ya`! Tak trzymać :D

ES
05-12-2006 - 15:01

Dla wnikliwych Czytelników SR: wobec zauważalnych rozbieżności w pisowni nazwy osady, w której rozgrywają się nasze starcia, przed chwilą ustaliliśmy z Verbalem oficjalną pisownię tej nazwy. Od teraz jest to Hangin' Pip's. Apostrofy zapewniają klimatyczne, slangowe brzmienie, żałujemy tylko, że zmieściły się tylko dwa. Wymowę pozostawiamy Czytelnikom, z sugestią, by była jak najbardziej niewyraźna, lekko jakby przeżuta i półgębkiem przypluta. Wiecie, późny John Wayne, te klimaty.

ES
05-12-2006 - 15:07

Zapomniałem dodać - wielkie dzięki dla Ibsena, autora zdjęć, na których moi Hawklords wyglądają często lepiej niż w rzeczywistości :)

brother_bethor
05-12-2006 - 16:34

Wszem i wobec oświadczam iże tam byłem i osadę Podkopca zwiedziłem. Wielgachne wrażenie na mnie ona zrobiła. Przeto nieśmiale zaczynam marzyć by w odległym czasie moi gangsterzy ową okolicę nawiedzili i hałasu nieco narobili. Rekrutacja trwa!

ibsen
06-12-2006 - 10:03

Też sobie chyba sprawię jakiś gang żeby nie odstawać od awangardy :-). Tekst fajny.

P.S. Zdjęcia po zmniejszeniu takie se średnie, ale to wina światła jest, następną razą pojawię się ze statywem, zestawem oświetleniowym, kompletem blend i innych rozpraszaczy, namiotem bezcieniwym i jakimś lepsiejszym obiektywem ;-).

brother_bethor
06-12-2006 - 18:08

Ibsenie, fajnie by było. Może w końcu ktoś zrobiłby porządną sesję zdjęciową paru moim figurkom... :D

Slaw
07-12-2006 - 06:52
Jak nie trudno się domyślić, po krótkiej partyjce w Necromundę, też załapałem bakcyla. Chociaż moja znajomość zasad była nikła. Za to Priest z meltą i Dziecion z dwoma nożami wymiatali. W ogóle to bardzo fajny gang. Zaklepany i zapluty bez odklepywania .

Pozdrawiam
Sławek
madprofesa
07-12-2006 - 20:44
Wygląda na to, że ES i Verbal świetnie się bawią poznając system Necromundy...hmm, tylko pozazdrościć. Ja miesiąc miodowy w WH40 już mam za sobą, teraz to już bardziej szara rzeczywistość świata targanego beznadziejnym konfliktem i power gamerowskimi zagrywkami.
ibsen
08-12-2006 - 11:07

Ty już madprofesa nie przesadzaj. Gra jest po to żeby się bawić. Nie ma się czym stresować tak naprawdę. Jak ktoś przegina to się z nim nie gra i tyle :-).

madprofesa
08-12-2006 - 13:18

Ale ja nie przesadzam, mówię poważnie(może za dużo emotikonek użyłem). Na początku gry w WH40 sytuacja w moim kręgu wyglądała podobnie jak to opisują  ES i Verbal, póżniej okazało się, że wszyscy gracze są niestety poważnie skażeni wirusem PG. Ostatnio zostały podjęty próby naprawy stanu rzeczy, czy się uda?--czas pokaże.

Ardis_deLeveren
08-12-2006 - 18:05

Ha. Serce roście, jak człowiek widzi podobnych sobie, plączących się w ciemnych zakamarkach Underhive'u. Od siebie tylko powiem, że same kostki wynagradzają granie z klimatem; często w rozwinięciach dostaje się jakieś fajne rzeczy (np. Kelvin - w ostatnim starciu oberwał w fizjonomię z boltpisotla [biedak...], i urwał mu się film. Po bitwie okazało się, że zostały mu takie fajne blizny na twarzy. :D).

Slaw
09-12-2006 - 21:08

Doskonale wiem o czym mówisz Ardisie. Mój Szczon - Hans uzbrojony w dwa noże efektownie zadźgał nerwowego heavy'iego z miotaczem płomieni. W efekcie podskoczył o trzy poziomy i wylosował: +1 Ws, +1 I i "killer reputation". Dostał też przydomek "Knify" .

Pozdrawiam
Sławek

ES
09-12-2006 - 21:34
A więc ten skubaniec nazywa się Hans? Następnym razem będziemy go mieli na... muszce :]
Ale przyznać trzeba - rozwinął się przepięknie.
Skoti
11-12-2006 - 23:19

No już niedługo moi gangsterzy też zaczną się rozwijac :)

ES
12-12-2006 - 14:31

Już moja w tym głowa, żeby rozwijali się poprzez rzuty na Tabeli Zranień :]

Skoti
14-12-2006 - 23:14

watch u back scum 

ES
18-12-2006 - 10:46

A pewnie że będę pilnował tyłów... Z Delakami-zbokami to nigdy nic nie wiadomo...