Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
piątek, 19 stycznia 2007 - 15:14

Strona gotowa do druku
WH40k

***


- Mamy swoje zadanie i będziemy je wykonywać. Ku większej chwale Nieśmiertelnego Imperatora. Myślałem Snagga, że to dla ciebie oczywiste. Powinieneś wiedzieć o tym, skoro już mu……… służysz….hihihihi – delikatny ironiczny śmiech Inkwizytora Stocke przeciął kabinę Aquilii jak działko laserowe zazwyczaj przebija zadni pancerz Leman Russa.

- Bip bip. Druggggggzzzzzz swwwwww znnnnnnn Bip. Ikk – odpowiedział Snaga

- O cholera. Przepraszam cię. Zapomniałem przełączyć cię z trybu mechanicznego na bardziej ludzki, hehehe – rzekł nadal mocno rozbawiony Inkwizytor. – A swoja drogą mógłbys sam się przełączyć ja ze mną rozmawiasz, co? – dodał.

- Bip. Dik dik wzzzzzttt – wybrzęczał Snaga.

- UUUPSS……Ponownie przepraszam Snaga! – szyderczo odpowiedział sam sobie Stocke – Zapomniałem, że nie masz rąk!

Zamaszystym gestem odłożył mały złocony pucharek z cieczą przypominającą czerwone wino na małe drewniane biureczko ustawione specjalnie dla niego przy konsoli sterującej. Lekko uniósł się z fotela i z uroczym uśmiechem wskazującym palcem pstryknął w wichajster wystający z lewej skroni Snaggi.

- Dziękuję – powiedział były-porucznik.

- Dziękuję kto?? – zapytał głośniej Stocke, przykładając w wymownym geście dłoń do swojego ucha.

- Dziękuję o Wielki Lordzie Inkwizytorze – w lekko mechanicznym brzmieniu głosu Snaggi dało się wyczuć pewna nutkę zacięcia. Jakby specjalnie cedził słowa przez to swoje sitko zamontowane na gębie w miejsce ust! Mimo szczerych chęci Inkwizytorowi nie udało się pozbyć u niego tego nieznośnego modułu cynizmu. No ale. Składał to wszystko na kark legendarnych już opowiadań jakie krążyły we flocie. Że niby to Inkwizytor osobiście wpadł na salę operacyjną porucznika Snaggi… i że niby osobiście złapał skalpel? Przeprogramował stacyjki medyczne na Sali? Że chciał sam wynagrodzić cierpienia jakich doznał z jego ręki Snagga? Co za bzdury !! Prawda była taka, że chciał wprowadzić kilka ULEPSZEŃ….. i czy to do cholery jego wina, że skalpel….no się sam omsknął?? Że trafił na jakieś tam żyły czy arterie? Jak miał myśleć potem w trakcie operacji i naprawić błędy skalpela, skoro rozbrzęczały się wniebogłosy czujniki życia i inne cholerne alarmy na sali ?????? No a skoro już Snagga……inaczej…… skoro operacja się prawie udała… jeszcze inaczej – szkoda byłoby zmarnować takiego żołnierza jak Snagga. A więc dzielny porucznik po operacji, mającej na celu usunięcie wyrostka robaczkowego obudził się jako dzielny serwitor Inkwizytora Stocke. Operacja troszkę tego nie przewidywała, więc na razie Snagga dostał na szybko sformatowany implant mózgowy, na szybko wymontowany z mocno zużytego serwitora zajmującego się czyszczeniem Pancerzy wspomaganych, z równie na szybko skonfigurowanym oprogramowaniem do niego. Niestety we flocie występował chwilowy deficyt implantów rąk. Więc na szybko doczepiono po obu stronach po dwa kabelki wymontowane z ciężkich ozdobnych żyrandoli wiszących niegdyś w salonikach dla ważnych osób w większości fregat imperialnych. Inkwizytor uwielbiał patrzeć jak Snagga sunie po ziemi brzęcząc tymi łańcuchami jak pokutnica Sororitas….Hmm…gdyby mu machnąc jakąś perukę – nawet byłby bardzo bardzo podobny – pomyślał Inkwizytor. Aha! Szkoda że nie było również implantów nóg….trzeba było zamontować porucznika na samobieżny zssyp. Mocno ograniczało to jego użyteczność…..no nie mówiąc o tym, że i szkoda było Inkwizytorowi jego ukochanego samobiegającego „koszunia”. Ale trudno. Czegóż by nie zrobił dla imperialnego żołnierza!

- No więc..mój drogi Snagga! Czy jak byłeś na tym trybie mechanika, to jarzyłeś co do ciebie mówię? – zapytał siadając wygodnie Stocke.

- Tak jest Lordzie inkwizytorze – odpowiedział serwitor Snagga.

- A więc rozumiesz powage sytuacji. Jeszcze raz: Kampania na Asphyx C2 jest kluczowa Ta kampania otworzy możliwość uderzenia na układ Medusy całej Gwardii Imperialnego, jaką posiadamy w tym sektorze. Snagga. To nasza szansa! Nie będzie nic tak ważnego jak nasza obecna misja. Lecimy przygotować plan….

- ….. zapewnienia środków czystości dwóm regimentom Gwardii – dokończył leniwie serwitor.

- DOŚĆ!! - wrzeszczał Stocke - Ty niesubordynowany durniu! Nie zdajesz sobie sprawy jak ważne jest planowanie tego uderzenia. Chcesz jeszcze jednej operacji!? Wytnę ci te twoje wredne zwoje sarkazmu razem z dupą! AAA! Zapomniałbym znów! Nie masz dupy! Tylko implant po przygodach z tym innym serwitorem! Więc gwarantuję, że przeszczepię ci go na pysk, jeżeli jeszcze raz mi przerwiesz!

- Przepraszam. Będę milczącym grobem Lordzie Inkwizytorze.

Zapadła cisza. Stocke nie wiedział, czy w tym krótkim zdaniu zawarta jest jakaś kolejna prowokacja wymierzona w niego, czy Snagga w końcu zamknie jadaczkę…..ten głośnik! Jakże irytował go kształt tego głośnika! Nadawał gębie porucznika wyjątkowo denerwującego wyrazu – takiego przemieszania zdziwienia i luzackiego podejścia do sprawy. Jakby bezgłośnie i na wejściu Snagga mówił mu: „Naprawdę??? Co ty nie powiesz!!”. Wysoce wkurzające. Będzie musiał coś z tym zrobić.

- Kontynuując – rzekł Stocke bacznie przyglądając się „twarzy” serwitora – lecimy przygotować kluczowe założenia taktyczne zbliżającej się kampanii na Asphyx. Będziesz moim osobistym serwitorem łącznościowym. Będziesz archiwizował dane ze spotkania. Będą tam sami najważniejsi ludzie, dowódcy regimentów Gwardii wraz z adiutantami i personelem!

- No i Astartes!

- Co?? – zapytał po chwili ciszy Inkwizytor

- Przepraszam Lordzie!! – rzekł Snagga. Nie chciałem przerywać….to było tylko takie dopowiedzenie do Pana kwestii. Oczywiście moje dopowiedzenie byłoby niczym gdyby nie Pana światła kwestia….

- Cicho! – rzekł Stocke cicho. Powtórz co powiedziałeś.

- „No i Astartes” – powtórzył serwitor

- Jak to? – jeszcze ciszej….i jakby lekko blednąc …zapytał Inkwizytor.

- No według moich danych w planowaniu będzie uczestniczył kapitan Drugiej Kompanii Zakonu Ultramarines – Kapitan Sicarius wraz z przedstawicielami Adeptus Mechanicus.

- o Boże……. – wyszeptał już tym razem Inkwizytor

- Co się stało? – zapytał serwitor migając lampkami na torsie

- Nic no…. To stare dzieje – odpowiedział Stocke. Czemu nikt mi nie powiedział, że również Kosmiczni Margines biorą w tym udział?

- Noooo…… - wahał się Snagga. Wielki Lordzie Inkwizytorze….. bo my tylko …no ten….w sprawie tego mydła tylko……

Ale blady jak skóra na dupie genokrada Inkwizytor nie słyszał już nic. I pewnie całe szczęście, bo Stocke był bardzo wyczulony na hasło: „mydło”. Ba! Przeczulony! I do niego dochodziły dowcipy jakie opowiadali sobie gwardziści o nim. Że tyłki kuchennych pomywaczek są tak łatwo dostępne jak ciężko rozpuszczalne są płatki mydlane Stocka. I te przezwiska! Lord Ślizgacz, Inkwizytor „pochyl się po mydełko Gwardzisto”, Stocke Wizir. Ehhh…. Miał szczęście Snagga. Zapisał sobie tą chwilę szczęścia nawet na twardym dysku.

- Nie lubię Astartes! Czuję się…….. no nieswojo przy nich!

- Boi się Pan ich???? – wybuchnął prawie że rozmontowany z radości Snagga.

- Nieswojo! Durna puszko! Nie powiedziałem, że się boję! Nakopałbym ci do dupy kurduplu na śmieciach, gdybyś ja tylko miał! – krzyczał Stocke. Ale w jego krzyku nie było tej takiej buty i pewności siebie.

- Nie. Oczywiście Lordzie. Jakże mogłem – odpowiedział serwitor raźnie i nadal dość rozbudzony. Na pewno więc nie zaskoczy Pana Lorda informacja, że właśnie Kapitan Sicarius będzie nas witał na lądowisku, prawda?

Zapadła kompletna cisza. Prawie można było wyczuć drżenie powietrza, które ciasno otaczało Lorda Inkwizytora Stocke. Wydawało mu się nawet, że coraz bardziej ciasno! Jakieś takie gęste, oleiste….ciepłe i tłuste powietrze wciskające mu się do płuc! Nie mógł oddychać! Powietrza! Tlenu! I niech ktoś skosi tą trawę co porasta lądownik! Nie chcę również kwiatów….. aha!.i słoni! Nie lubię słoni!! – krzyczał Stocke. I tych plastikowych gdaczących kręgli, które chcą bym je strącił z czekoladowej tarczy…. Nie chcę! Nie chce! – krzyczał bezgłośnie zemdlony Inkwizytor Stocke….


***

Imperialna Aquila wykonała piękny manewr i spokojnym, szerokim łukiem lekko obracając się wokół pionowej osi dostojnie wylądowała dokładnie na wyznaczonym miejscu. Nie mogło być inaczej – skoro nosiła błyszczące, złote znaki Świętej Inkwizycji.

Notatka: cdn - czyli ciąg dalszy napadnie


Komentarze

ES
19-01-2007 - 15:29
Nie ma monitorów, ale Inkwizytor Wizir.... No nic, czas łzy obetrzeć i do domu iść...

MORE!!!
Ardis_deLeveren
19-01-2007 - 19:56

O rany... Po prostu czuć ten ból Stockego... :D

madprofesa
19-01-2007 - 22:08

Bravo, bravo i jeszcze raz bravo. Urechotałem się, Stocke i Snaga są niesamowicie wyraźistymi postaciami, ich dialogi po prostu powalają.

Verbal
22-01-2007 - 16:47

A JA CHCĘ CIĄG DALSZY ALBO OD RAZU ZAMIGAJĄ LAMPKI ... SŁYSZYCIE PANIE MORKAI??!! ALE JUŻ DO ROBOTY!!!!

Doskonałe jak zwykle ... no i biedny Snagga :D

Morkai
23-01-2007 - 07:52

Hehehehe. No jak sie podoba to w tym tygodniu umieszczę częsć 4 1/2

JackRiper
25-01-2007 - 18:30

Chyba nie "o boże" tylko "na Imperatora" :)

ibsen
26-01-2007 - 14:28

VERBAL!! Ty żądasz lampek? Przecież lampki migają! Tym razem na torsie serwitora! Trzeba się wgryźć w ten tekst żeby wyłapać smaczki!

Verbal
26-01-2007 - 14:42

no ale lampki lampkom nierówne :]

Slaw
27-01-2007 - 21:24

Kurcze, inkwizycja to wdzięczny temat do żartów. Zabójczo wdzięczny. Przemorderczo wdzięczny. Tak wdzięczny, że może i obywatele imperium zaczną sobie z inkwizycji żartować.

A wtedy ?
 
Hmmmm... =][= Exterminatus =][=, czyli tylko tak dalej. Nie mogę się doczekać . Jednego i drugiego.

Sławek