Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
wtorek, 13 lutego 2007 - 10:27

Strona gotowa do druku
Battlefleet Gothic

W przepastnych archiwach Cytadeli wygrzebałem ostatnio artykuły, opisujące jednostki czterech flot z podręcznika BFG. Naturalnie najbardziej zainteresował mnie ten poświęcony ukochanej Marynarce Imperialnej. W trakcie lektury, ziemia nie raz jęknęła, słysząc epitety rzucane (w myślach...) przeze mnie pod adresem autora... Stwierdziłem, że musi się w tej materii wypowiedzieć ktoś wierny Imperium, i posiadający jakieś doświadczenie bojowe - autorowi artykułu bowiem, odniosłem wrażenie, brakowało chyba nawet ukończenia Akademii Floty...

Zatem, panowie oficerowie, przed Wami pierwszy (i, mam nadzieję, nie ostatni) wykład admirała deLeverena - Okręty Imperium Według Ardisa.

PANCERNIKI:

Apocalypse - dysponuje największą siłą ognia, spośród wszystkich jednostek Imperium. Problem stanowi zasięg tego ognia, co tylko częściowo rozwiązuje możliwość przedłużenia go na lock-onie. A właściwie rozwiązuje, tylko płaci się za to bardziej, niż słono... Najlepiej byłoby wrzucić go na AAF i wbić się między wroga (6 lanc na lock-onie z każdej burty - oh yeah), żeby przysunąć z małego dystansu, ale wtedy marnuje się Nova Cannon. Aczkolwiek przy zmianach, jakie zaszły w nowym wydaniu zasad do Gothica (cross.ref. ==> celność Novy), warto się nad takim manewrem poważniej zastanowić. Myślę, że po czymś takim przeciwnik musiałby przez chwilę rozważyć, czy przypadkiem nie gra z szaleńcem, zaś Apocalypse mógłby się okazać jeszcze bardziej niszczycielskim okrętem, niż się wydaje. Optymalnie jednak, ta konstrukcja powinna mieć torpedy zamiast Novy. W skrócie: statek wart swych punktów, choć nie pozbawiony wad, ograniczających przyjemność stosowania go. Ale mimo wszystko nie ma to, jak przemielić wroga 6 lancami na lock-onie...

Emperor - znakomity lotniskowiec. 8 launch bayów potrafi samodzielnie zapewnić dostateczną osłonę lotniczą flocie nawet na 1300 pkt, zaś sam okręt posiada siłę ognia, która może nie powala na kolana, ale też nie pozwala się lekceważyć. No i genialnie działa na psychikę Eldarów... :D Chyba najlepiej ze wszystkich pancerników nadaje się na okręt flagowy, pozwala bowiem na maksymalne wykorzystanie wysokiej leaderki admirała (bonus +1 z sensorów), a ze względu na swoją prędkość i tak trzyma się z tyłu, więc maleje ryzyko utraty dowódcy. Jest powolny, tak jak Apocalypse, ale o­n akurat nie musi skręcać...

Emperor - by RIP

Nemesis Fleet Carrier - coś dla prawdziwych hardkorowców. Czysta specjalizacja; 3 lance na dachu i 12 launch bayów, plus dziobowe sensory na deser. Ten potwór wypluwa z siebie po prostu kosmiczne ilości ordnansów. Niestety, kosztuje, że proszę siadać (400 pkt + 10 za desantowce...), i jest dostępny tylko dla Battlefleet Corribra (konia z rzędem temu, kto znajdzie listę tej floty...). Chyba, że korzystamy z floty rezerwowej, ale to jest rozwiązanie na naprawdę duże punkty...

Oberon - mutacja Emperora. Statek pod pewnymi względami wcale niezły; tani, i prawie całą siłę ognia może skoncentrować na jednej burcie, dzięki czemu nie musi wystawiać przeciwnikowi swojego delikatnego dziobu, i niewiele artylerii się marnuje. Niestety, jest to konstrukcja cokolwiek niewygodna w użyciu. Jeśli go bierzemy, to zapewne nie mamy wielu innych lotniskowców, więc chcielibyśmy produkować latacze. A jak się przeładowujemy, to się nie lockujemy, i nie możemy w pełni wykorzystać siły ognia. Niemniej, jest to najtańszy z konwencjonalnych pancerników, więc można się nad nim zastanowić.

Retribution - po updacie cen stał się jednostką nad wyraz godną uwagi. Szybki (20cm), solidnie uzbrojony, niezbyt drogi. Do pełni szczęścia, potrzebuje podejść na odległość odpalenia torped, a wtedy trochę marnuje się zasięg głównego uzbrojenia, ale baterie najlepiej działają z bliska, więc jest to wada niewielka i łatwa do wybaczenia.

Vanquisher - klasycznie, solidnie opancerzony i nieźle uzbrojony, a przy tym wielce tani, jak na pancernik tego kalibru. Boli zmniejszony zasięg lanc i ograniczona siła torped. A nade wszystko fakt, że nie ma go na żadnej liście floty... Gdyby był, brałbym go bez wahania, stanowi bowiem szczytowe osiągnięcie w zakresie Imperialnej taktyki "daję AAF, wchodzę między wroga i walę z obu burt".

Victory - wady: mniejsza siła ognia, niż Apocalypse, i ograniczona dostępność (tylko Battlefleet Bakka, i flota rezerwowa). Zalety: szybkość i zasięg ostrzału, za który nie płaci zbójeckiego haraczu. Jeśli nie przeszkadzają Ci ograniczenia Floty Bakka, nie jesteś niereformowalnym fanem Emperora/lubisz pancerniki z solidnym kopytem, a lotnictwo wolisz trzymać na krążownikach - bierz, i nawet się nie zastanawiaj.

Na osobną uwagę, jako, że nie jest pełnoprawnym pancernikiem, a zdecydowanie wykracza poza ramy krążownikowości, zasługuje:

Szybki pancernik klasy Invincible - dziwaczna konstrukcja. Szybkość lekkiego krążownika, możliwości obronne standardowego (poza 4 wieżyczkami, i wredną podatnością na krytyki), i siła ognia większa niż Retribution. Koszt też taki, że ani to krążownik, ani Wielka Krypa. W dodatku, dostępny tylko w Battlefleet Bakka. Ogólnie, fajny statek, póki przeciwnik trzyma się na dystans (na co można nawet liczyć, przy jego prędkości) - wtedy jest z niego straszna krajalnica. Jak już się jednak za niego zabiorą, to nie ma przeproś...

Invincible - figurka i malowanie by RIP

KRĄŻOWNIKI PANCERNE:

Lepiej znane jako Grand Cruisery. Jednak takie tłumaczenie ustaliliśmy na Cyprze, i tego się będę trzymał.

Avenger - żeby zrobił naprawdę znaczącą krzywdę, musi podejść blisko, zlockować się, i przywalić z obu burt. Osobiście nie widzę większych szans na powodzenie takiej akcji.

Exorcist - 10 punktów droższy od Dictatora, z mocniejszymi bateriami o większym zasięgu, za to bez torped. Krótko mówiąc, solidny, klasyczny lotniskowiec, którego ciężko ruszyć.

Furious - mutacja chaotyckiego Repulsiva (jakkolwiek by to nie brzmiało); produkt pośredni między starymi Grand Cruiserami, a krążownikami nowszej konstrukcji. Posiada typowo Imperialny, pancerny dziób, ale siła ognia nie umywa się do oryginału. Na dobrą sprawę, Furious najbardziej przypomina Overlorda po ostrych przeróbkach - ten sam pancerz, ta sama prędkość, tyle samo tarcz i wieżyczek (przy ulepszonym Overlordzie), oraz identyczny zestaw uzbrojenia, choć o mniejszym zasięgu i większej mocy. Nie przekonał mnie do siebie, acz po bliższym przyjrzeniu się dochodzę do wniosku, że jest wart swoich punktów. Byłby kawałem solidnej stali o zastosowaniu identycznym, jak reszta Imperialnych krążowników (czyli wejść między wroga na całej naprzód i włączyć lock-on) - tylko lepszym, bo wytrzymalszym - ale brać go można dopiero od 2001pkt wzwyż...

Governor - umiarkowana cena, jak na tę siłę ognia i wytrzymałość. Mój faworyt wśród Grand Cruiserów, choć za niejaką wadę poczytuję mu obecność torped - podbijają koszt, chciałoby się je wykorzystać, a jak już je wykorzystać, to podejść bliżej, a jak bliżej, to chciałoby się też wypalić z obu burt... A podejście bliżej, przy miękkim dziobie GC, może być nieprzyjemne...

Vengeance - bardzo przyzwoita cena, przy niezłej sile ognia. Przy braku torped, nie ma pokusy władowania się w środek floty wroga, ale wtedy marnuje się połowa artylerii. Ech, życie...

KRĄŻOWNIKI LINIOWE:

Armageddon - mój ulubieniec. Genialna siła ognia, jak na okręt o tym tonażu, przy rozsądnym koszcie. W dodatku liczy się za krążownik na potrzeby floty rezerwowej, więc nie ma problemu z wystawieniem go, jeśli dana flota nie ma go standardowo na składzie. Najlepszy statek, jeśli Twoja flota potrzebuje solidnego kopa pod względem siły ognia, za przyzwoitą cenę.

Armageddon - by Ardis

Jovian - występuje tylko w Battlefleet Corribra, ale flota rezerwowa ratuje sytuację. Ostatnio doszedłem do wniosku, że jest to genialny okręt. Za głupie 240 pkt dostaje się 6 launch bayów. Jest to wielkość idealna na 1000 pkt; 4 to za mało, a 8 już za drogo wychodzi. Jovian ma też tę zaletę, że - podobnie, jak Nemesis - nie ma żadnych zbędnych dodatków. Hangary, lance na dachu, i tyle. Dobry flagowiec na mniejsze punkty, a na większe też się przydaje (najlepszy w całej flocie przelicznik punktów na 1 launch baya :D).

Long Serpent - drogi, szybki, a siła ognia niemalże na poziomie pancernika: Nova na dziobie, lance na dachu i 10 baterii po burtach... Nie potrafię się do niego przekonać na tyle, żeby go wystawić, i nie słyszałem też, by ktokolwiek nim grał, więc moje doświadczenie z nim jest zerowe. Ale sądząc po profilu, powinien spełniać taką samą rolę, co Invincible. I powinien być w niej równie groźny. Na uwagę zasługują też jego wielkie silniki - a dokładniej, ich możliwości wybuchania. Nie ma w całym Imperium statku, może poza Fire Shipami, który lepiej nadawałby się na kamikaze.

Mars - wielu ludzi uważa, że jest bezużyteczny. Bardzo chętnie z nimi zagram. Mars bowiem tylko wydaje się potwierdzać zasadę "co jest do wszystkiego, to jest do niczego". W praktyce okazuje się naprawdę znakomitym okrętem, trzeba tylko przy jego stosowaniu przestrzegać pewnej zasady: reload ordnance. Jego artyleria nie służy do lockowania, jest za słaba. A Nova locka nie potrzebuje. Oczywiście, jeśli mamy pełne hangary, i cel w polu widzenia, to grzechem nie skorzystać. No i jeśli zachodzi potrzeba, to wydaje się inne rozkazy; to oczywiste. Ale ogólna zasada jest taka, że Mars jest najwydajniejszy, jak się przeładowuje, prowadząc ostrzał w normalnym trybie. Trzymając się tego  (nie niewolniczo, jak już wspomniałem), można nim osiągnąć bardzo zadowalające rezultaty. Podobnie jak Jovian, dobry flagowiec na mniejsze punkty.

Mars - by Ardis

Orion - to samo, co Armageddon, tylko wolniejsze o 5cm, tańsze o 30 pkt, i dostępne tylko w Battlefleet Corribra. Jak ktoś się uprze, to go weźmie. Ale ogólnie można olać.

Overlord - bardzo specyficzna jednostka. Przy obowiązkowym upgradzie wieżyczek, kosztuje tyle, co Armageddon, a ma zdecydowanie mniejszą siłę ognia. Z drugiej strony, ma większy zasięg, i więcej baterii - co predestynuje go do walki z Eldarami. Ogólnie jednak, Armageddon ma po prostu większą siłę ognia, zaś różnica zasięgu nie przechyla szali na stronę Overlorda. Krótko mówiąc, statek do konkretnych zastosowań, i niczego poza tym.

Overlord - by RIP

Notatka: Autor: Ardis deLeveren


Strona << | 1 | 2 | >>

Komentarze

ES
13-02-2007 - 10:32

Mięcho, Ardisie! Solidna porcja mięcha! Wielkie dzięki za nią :)

Morkai
13-02-2007 - 10:56
Noooo! Rewelka.

Super artykulik. Czuj sie odpowiedzialny za swojego nowego ucznia Admirale :D Będę czerpał z tego pełnymi garsciami :D

ibsen
13-02-2007 - 11:06

Hobbystyczne zawodowstwo bez dogięcia w stronę zawodowstwa... Potwierdza się też kwestia którą wielokrotnie podnosiłem, a mianowicie że ilustracje podnoszą miodnosć artykułu o 500%.

brother_bethor
13-02-2007 - 11:08

Admirałem raczej nie zostanę (BFG mnie nie ciągnie) ale mimo wszystko bracie Ardisie, bardzo fajnie Twój wywód się czytało.

Slaw
14-02-2007 - 19:41
Well, taki Void Stalker to potencjalne 12 hitów z lanc, 50 cm zasięgu ruchu, 4 pokłady startowe i 8 baterii strzelających w promieniu 270 stopni. Czyli mam jakieś szanse :).

Dzięki Ardisie za pierwszy porządny artykuł w dziale "taktyka". Nie od dzisiaj siedzi mi BFG mocno w głowie. Siedzi mi tak, że Twój artykuł spowodował u mnie nagłą potrzebę kontaktu z moimi okrętami. No i okazało się, że chyba je gdzieś posiałem. Przynajmniej dwie eskadry eskortowców, które powinny być w moim domu. Ale ja wiem, że gdzieś, kiedyś się znajdą. Kiedy umierająca rasa będzie ich potrzebować .

Pozdrawiam
Sławek