Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
wtorek, 20 marca 2007 - 11:22

Strona gotowa do druku
WH40k
Wielki Elminus


***

Zimna posadzka. Plastal, albo jakiś inny pieprzony metal. Dlaczego zawsze podłogi na barkach są z metalu? Do tego zawsze, ale to zawsze jest on tak przerażająco zimny. To jest to uczucie, które przez sam dotyk odbija się metalicznym posmakiem w ustach i świdrowaniem nieczułego chłodu w głowie.

Elminus Drake wpatrywał się w bogato zdobiony sufit swojej kajuty. Czuł, że za pneumatycznie otwieraną śluzą tętni życie na "Soulless Hind”. Od kiedy zdobył swoją reputację i garstkę wiernych mu marines powiększył do całkiem solidnych sił, minęły setki lat. Cały czas jednak nie mógł się przyzwyczaić, że życie na własną rękę pod protekcją Bogów Chaosu, nie sprowadza się do żelaznego rygoru zakonu. Leżał więc na swoim olbrzymim łożu, rzeźbionym dla niego na specjalne życzenie i pokrytego pościelą uszytą z najdroższych materiałów, jakie udało mu się zdobyć z barek kupieckich. Sześć godzin temu ustanowił kurs na wypad poza szeroko pojęte granice Maelstromu. Postanowił złowić coś nowego. Usiadł na łożu poprawiając ciemne długie włosy dość mocno zmierzwione po solidnym śnie. Zawsze zaczesywał je za swoje rogi, które wyrosły mu na znak błogosławieństwa Mrocznych Bogów. Od tamtej chwili przestał być synem Imperatora. Czy fałszywego? Sam nie wiedział i po prawdzie nie obchodziło go to. Jego największym zmartwieniem tej chwili było to, iż będzie musiał postawić swoje stopy na cholernie zimnej podłodze.

-Szlag by to trafił - mruknął pod nosem.

Jednak jego humor nie mógł być zawiesisty, gdy po chwili śluza się otwarła i do obszernej, bogato wyposażonej sali weszły, kręcąc biodrami dwie urocze Demonetki. Na usta Chaoty wpłynął błogi uśmiech, gdy tylko poczuł zapach smakowitego śniadania oraz faktu, iż druga demonica już zajęła się przyzywaniem jego osobistego pancerza wspomaganego.

-Dziękuję moje drogie – rzucił od niechcenia. Gdy wstał, bezpośrednio wkroczył w niematerialną sferę, na której chwilę później zaczął kształtować się jego Demoniczny Pancerz. Uśmiechnął się do siebie i podszedł do solidnego biurka, obok którego stał spory fotel rzeźbiony w zawiłe runiczne wzory. Usiadł wygodnie biorąc do ręki puchar i talerz z posiłkiem. Po chwili do komnaty wkroczył porucznik Vincent. Nosił normalny pancerz wspomagany w barwach Blood Raiders. Przy pasie spoczywał zwyczajowy w tym niewielkim legionie bułat energetyczny. Zasalutował i spod jego karmazynowego płaszcza owiniętego wokół naramienników i twarzy wydobył się głos, zawadiacki i z nutką rozbawienia.

-Mamy raport kapitanie – zamachał niewielkim kawałkiem papieru – dzisiaj najpewniej natrafimy na barkę kupiecką z obstawą, może być zabawnie!

-Wybornie Vin. To będzie dobry dzień! Co jest transportowane? – Spytał jeszcze Drake wypijając łyk wina.

-Będziemy wiedzieć do kilku godzin, korwety muszą musza mieć możliwość by wysondować ten transport.

-Dobrze, dajcie mi chwilę. Za niedługi czas postaram się być na mostku – skinął głową Elminus na zasadzie „dobrze, ale już sobie idź”.

-Tak jest kapitanie! Sława i Chwała! – odsalutował Vincent i szybko się oddalił.

Kapitan wstał spokojnie, przywdział kapitańską szarfę na pancerz i przypasał swój bułat.
-Dobrze, ruszajmy! – wesoło rzucił do demonetek i ciężko maszerując ruszył przez swój krążownik klasy Rzeźnik.

Spokojnie przemierzał szeroki główny hol, napawając się doskonałością tej jednostki. W tym egzemplarzu główna arteria była szerokim ażurowym mostem wykonanym z czarnej stali. Gdyby poświęcić się studiowaniu wyciętych wzorów okazałoby się, że jest to najróżniejsza mieszanka zdań ku chwale wszystkich Mrocznych Bogów, wymieszana z charakterystycznymi symbolami ośmioramiennej gwiazdy. Setki metrów pod mostem znajdował się magazyn parku maszynowego i uzbrojenia.

Drake maszerując wraz z bezszelestnie poruszającymi się demonicami, podziwiał ile sił udało mu się zgromadzić. Szybko to podliczył i doszedł do wniosku, że nie było to uczynione jakimś wielkim kosztem. Uśmiechnął się do siebie zadowolony widząc bogato ornamentowanego Land Raidera, nad którym wciąż pracował oddział heretyczek. Uwielbiał łamać psychicznie pojmanych ludzi, po czym doprowadzać ich do tego, że prawie z własnej woli stawali się jego sługami.

Gdy w końcu dotarł na mostek, oficerowie błyskawicznie ustawili się w szpaler, salutując Elminusowi. Podszedł do szeregu monitorów, natychmiast pojawił się na nich obraz raportu dosłany z fregaty klasy Idolator „Eye of Destruction”, oraz komplet zdjęć barki i jej obstawy.

-Kupcy z imperialną obstawą, czego możemy się spodziewać? – spytał przed siebie, jednak od razu podszedł do niego jeden z oficerów. Był to Hormann, młody wyznawca chaosu, zdolny, szczycący się otrzymanymi niewielkimi rogami rosnącymi mu prawie przy czaszce. Elminus był pewny, że kiedyś ambicja tego człowieka pchnie go do większych czynów. Kapitan wiedział, że będzie musiał popracować nad tym by były skierowane w odpowiednią stronę.

-Najpewniej niewielkiego ostrzału ze strony trzech Kobr, są też dwie fregaty klasy Miecz, lecz w zasadzie nie będą w stanie powstrzymać naszych Iconoclastów, na wszelki wypadek korwetę Infidel wysłaliśmy od drugiej strony.

-Ładunek? – Spytał Drake szybko zaszczycając oficera swoim spojrzeniem.

-eeech…jest szansa, że będzie broń, niestety nie jesteśmy w stanie dobrać się do ich informacji, przypuszczamy, iż jest szansa na broń ciężką i może nawet jakieś maszyny. Normalnie nie byłoby takich blokad. Choć znów nie wiemy, dlaczego barka ma neutralne oznaczenia, i tak słabą obstawę. – Po wygłoszeniu szybko tego monologu, Hormann był wyraźnie spocony.

- Następnym razem się dowiedzcie LEPIEJ. I zmobilizujcie w takim razie większe siły abordażowe. Nie chcę żadnych niespodzianek. Po akcji, wszystkie wartościowe rzeczy i osoby mają znaleźć się na mojej barce – wysyczał zirytowany Elminus, na co demonetki od razu przyległy mu do pancerza łasząc się.

Drake powoli odszedł od monitorów lustrując wszystkich zgromadzonych na mostku. Jednocześnie na jego dłoniach zaczęły materializować się szpony energetyczne, zostawiające za sobą gęstą czerwoną łunę. Podniósł tak uzbrojoną lewicę na wysokość swoich oczu i ze szczękiem metalu pocieranego o metal szybko zamknął pazury zaciskając je w pięść.

-Nie życzę sobie porażki – powiedział cedząc słowa i patrząc po kolei każdemu w oczy.

-Vincent – mruknął – Weź swoich ludzi i przygotujcie się solidnie.
Porucznik skinął głową i oddalił się szybko. Drake również ruszył z powrotem do komnat z uzbrojeniem. Mniej więcej w połowie mostu wylądował przed nim i uklęknął Czempion raptorów.

-Paaanie? – wyskrzeczał charczącym głosem kłaniając się nisko.

-Tak, Wy też się przygotuję. Polecę z Wami.

Raptor skinął głową raportów i od razu odpalił silniki szybko odskakując z drogi kapitanowi.

Zaczynał się czas zabawy w zdobywanie wszystkiego, co cenne na handel i do własnego wykorzystania. Elminus już czuł podniecenie na szykujący się abordaż. Ogołocą znów Imperium z solidnego kawałka sprzętu i dóbr. A potem tradycyjnie zostawią w przestrzeni kolejny wymarły hulk.

Na twarz kapitana wpłynął uśmiech.

***
Notatka: Autor: Elmin


Komentarze

Ardis_deLeveren
20-03-2007 - 13:58
Ot, będzie kogo ganiać po galaktyce... :P

Zawsze łudziłem się, Elminie, że zdołasz oprzeć się pokusom Mrocznych Bogów...Ogarnia mnie na tę myśl smutek, w głębi serca wiedziałem bowiem dobrze, że o­ni już dawno zwładnęli Twoją duszą. Czułem, że przyjdzie dzień, kiedy spotkamy się ponownie, i stać będziemy naprzeciw siebie, a nie ramię w ramię... To jeszcze nie jest ten dzień, ale wierz mi, że gdy nadziejdzie, nie będę żałował, i z radością odeślę Cię do piekła, które zrodziło Twoich bogów!

Zaraza, zawsze chciałem to powiedzieć... Poważnie, to spoko opowiadanko. ;] A słabości eskorty nie ma się co dziwić; nikomu o zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy, że do napadu na jeden frachtowiec można wyznaczyć cały krążownik wraz z eskadrą wspomagającą. ;] 
Verbal
20-03-2007 - 14:20

Phi ... nie dokopałem Mrocznym to dokopię jakimś piratom. Prawdziwy Chaos to Legiony, a nie jakieś popłuczyny po zakonnikach, którzy w końcu otworzyli oczy i ujrzeli prawdziwą potęgę. Pytanie tylko czy piraci będą mieli więcej odwagi od Mrocznych Aniołów.

A tak w ogóle to całkiem całkiem ten debiut na SR ... i art fajny ;)

ibsen
20-03-2007 - 15:32

Powyższy tekst odbieram jako literacką próbę kompensacji faktu że GW spieprzyło ukochanych elminowych DA (oczywiście w jego odczuciu)... Mam w sumie cos podobnego. Jak się potwornie struję wódą to przez jaki czas klnę cały przemysł gorzelniczy i pijam koniaki i giny, co nie zmienia faktu iż po czasie jakim powracam niczym syn zmarnotrawiony, do jedynego prawdziwie męskiego napitku... Z Elminem będzie podobnie... Zobaczycie :-)...

A art naprawdę wyczesany... Może tu i ówdzie szwankuje jakiś detal, ale odbiór ogólny napawa wielkim optymizmem, i nadzieją że Elmin zmierza w stronę profesjonalnego poziomu rysowania.

Trzymaj tak dalej.

A gdyby jeszcze zechciał machnąć jaką ilustrację do jakiego artykułu to by już było extra cool ;-).

Elmin
20-03-2007 - 15:57
Dziękuję za komentarze

I na start potwierdzę to co napisał Ibsen, niestety Morkai nie wkleił wstępu jaki machnąłem do tego opowiadanka, a leciało ono tak:

"Jest to niewielkie opowiadanko mające na celu wprowadzić w klimat armii którą najpewniej będę tworzył. W wielkiej podzięce GW za spartolenie moich kochanych Dark Angels [Rest In Pieces]"

Tak naprawdę długo długo się wahałem, czekałem i wypatrywałem mając złudne nadzieje że GW nie zrobi z moimi Aniołami tego co zrobili. Niestety gdy już dopadłem podręcznik i porozmawiałem solidnie o tej armii....no cóż. Anioły nigdy nie były mocne, a teraz to już jest nieporozumienie. W momencie gdy nie mają [a choćby dla klimatu i zajawki] zasady Hunt The Fallen....no cóż. Moją zabindowaną Apocryphę odkładam na półeczkę, może jak Ibsen napisał, kedyś ją odkurzę. Narazie nic innego do głowy mi nie przychodzi. Zawsze lubiłem figurki chaosu, już sobie zapodałem Lorda. Zobaczymy jak to pójdzie.

Co do odwagi Verbal, narazie może na Ciebie wyskoczyć Lord i ze trzech chaotów.... :P

Skoro opublikowane, to biorę się za skrobanie drugiej części.

Elmin
20-03-2007 - 16:00
PS ^^

Nie opieprzać mnie za opisy statków i całego tego kosmicznego złomu, nazwy ściągnąłem ze strony BFG, ale nigdy w życiu nie interesował mnie ten system, i nie zainteresuje, więc pisałem "na czuja".

Slaw
21-03-2007 - 06:50

Czołem Elminie vel Elminusie

Bardzo mi przypadł do gustu Twój piracko - hedonistyczny - ateistyczny Lord Chaosu. W końcu nawet w 40 millenium można chcieć wygodnie żyć ;). A co do DA - spuśćmy na nie listościwą zasłonę milczenia.

S.

Inkq
21-03-2007 - 08:21
Elmin musimy zmienić styl powitania bo ten 40k nam już zupełnie nie pasuje (nie te płaszczyzny).

Przerzucamy się na powitanie:
For Khador! For Motherland!

A tak po za tym zgrabny i fajny artykulik, a już się bałem że przejdziesz pod jakiegoś boga. ;)
Inkq
21-03-2007 - 08:24

P.S. Spotkamy się na stole, z tą twoją marną armijką. Zostaniesz OCZYSZCZONY HERETYKU !

ES
21-03-2007 - 08:42
Tam zaraz oczyszczony... Ledwo Elmin wyzwolił się z pęt imperialnego drylu, z mentalnego kagańca służby dla Fałszywego, a już mu stosem grożą... Dajcie człowiekowi pożyć, naoddychać się wolnością! Z opowiadania bije wręcz radość z możliwości pójścia gdzie się chce i zrobienia co się chce! :D

Miło się przekonać, że Elmin to nie tylko świetne grafiki, ale i zgrabne opowiadania. Gratz i witamy na SR!
Morkai
21-03-2007 - 09:27

A to nie wiedziałem że to co napisałes Elmin to był WSTĘP :] Wstęp to musi być wiesz....wstepem do czegos, a nie ...ja bym to zdanko nazwał..no nie wiem...wstępniaczek? zajaweczka? :D

Ogólnie esejek mi sie podoba. Nie zachwyca, bo mógłby Elminek nasz popracować nad nim jeszcze troszke :] Ale bardzo fajny początek na SR....

Oby tylko ta ARMIA nie umarła w przedbiegach tak jak DA :) I w końcu co Elminie bys zaczął grać, bo ogólnie umówmy się że w 40-ke nie grałes ani kawałka

Elmin
21-03-2007 - 12:01

Przyznaję 40kin40' to moje jedyne doświadczenia bitewne w 40k, ale sprzedam battla, sprzedam aniołki, zobaczymy, może pierwsza solidna armia z tego wyjdzie.

Dzięki jeszcze raz za komentarze.

Morkai
28-03-2007 - 10:39

40k in 40 to nie WH40k. Bardzo marne sa te zasady na małe bitwy. Trzymam kciuki za CHAOS ;)

Elmin
29-03-2007 - 17:24

A ja trzymam kciuki by nie zrobili "CSM Redux" i takiej lipy jak z marynatami, ogólnie jak jeszcze zgnoją chaos, to chyba się załamię. Czym tu wtedy grać? Tau? Eldarami? [z czego to drugie odpada z moich założeń, są paskudni]

ES
30-03-2007 - 10:52

Wtedy przyjdzie czas na poważne rozważenie pomysłu grania na kodeksy wydane do Eldarów ;)
Szkoda, że już wzięli C:CSM na tapetę. Jeszcze się nim nie nagrałem.

madprofesa
05-05-2007 - 00:26

To ja jeszcze dodam, trochę po czasie, że grafika jest bardzo fajna.

Podoba mi się takie trochę minimalistyczne operowanie światłocieniem.