Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 2 gości i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
poniedziałek, 18 czerwca 2007 - 15:11

Strona gotowa do druku
Inne
„Sierżancie, prowadźcie zwiad lewą stroną obiektu.”
„Tak jest, kapelanie Janus.”
„Uważajcie na chaotów w okolicy lewej dłoni. Tutaj pełno tego ścierwa.”
„Przyjąłem.”
Mała grupa połyskujących srebrem postaci zbliżyła się do załamania ręki. Prowadzący drużynę gestem nakazał zachowanie największej ostrożności. Wspinaczka żebrami okazała się prosta niczym bułka z masłem, ale majaczące za linią kości łokciowej postaci Żelaznych Wojowników to już nie przelewki. Sierżant Tiberius padł na ziemię i zaczął się czołgać wzdłuż przedramienia. Był już prawie przy nadgarstku, kiedy usłyszał pierwsze chrapliwe głosy.
„To jest kurwa niesprawiedliwe poruczniku … to jest w mordę niesprawiedliwość nad niesprawiedliwościami. Najpierw ten czarownik z Tysiąca Synów i jego przepowiednia, że idziemy w odstawkę, a teraz te ploty, że w ogóle wylatujemy z Oka. JAK TO WYLATUJEMY? My mamy wylecieć? To jakaś kpina jest, poruczniku...”
Siedzący przy ognisku Chaota pociągnął solidny łyk kilkana i bezradnie podrapał się po głowie szczypcami serwoarma.
„Poruczniku zróbmy coś … bo ja wiem, wyślijmy IM oblity … wyślijmy im dziewięciu oblitów … oooooo i wyślijmy im Bazyla i niech Hagan im przywali z dredaxa … no zróbmy coś, poruczniku! Pan to przynajmniej klimatyczny jest z tym serwoarmem, a my plewy z minimaksa pałergejmerskie … O nas to już wszyscy zapomną, a pana to przynajmniej w ciepłych wspomnieniach mieć będą. PORUCZNIKU!!!"
W odpowiedzi warsmith pociągnął kolejny łyk i podrapał się po dupie.
„Poruczniku?” z coraz większą rezygnacją zaczął Żelazny, a nie słysząc żadnej odpowiedzi zwiesił głowę i zaczął cicho szlochać.
Przyglądający się całej sytuacji Tiberius, będąc mimo wszystko poczciwym marine, pożałował swoich wrogów, mając nadzieję, że jego zakon nie podzieli losu adwersarzy. Odgonił tą brzydką myśl pocieszając się faktem, że zakon Guillimana był od zawsze i będzie trwał po koniec czasu. Jeszcze raz rzucił okiem na sflaczałych wyznawców chaosu, gestem ręki nakazał swoim podkomendnym pozostanie na miejscu, a sam zaczął się wspinać wierzchem ramienia w stronę barku.
„Dobrze, że nasz obiekt tak się otłuszczył na warpowym wikcie … łatwiej się wspina” - powiedział do siebie sierżant, łapiąc kolejne fałdy skóry olbrzyma.
„Nie martwcie się bracie, już my się za niego weźmiemy i w naszym stylu przywrócimy do stanu używalności. Zajmiemy się jego „pasjami” … wszystkimi. Skończy się piwko i fajeczki, że o tłustym żarciu nie wspomnę” odezwał się głos w interkomie.
„Nie wątpię” pomyślał już tylko tym razem sierżant, wspominając trudne lata szkolenia Ultramarines.
Ostatni chwyt, przerzucenie nóg i Tiberius zaglądał w ciemną otchłań małżowiny usznej
„Jestem na miejscu kapelanie”.
„Wspaniale. Możecie rozpocząć procedurę implantacji genu i przygotowania do wybudzania chcicy”.
„Tak jest” - z entuzjazmem odparł marine i sięgnął do pasa, do którego przymocowana była gieesowa spirala reprezentująca genotyp jego zakonu.
Odpiął ulepioła wykonanego ręką kompanijnego techmarine i zaczął go wkręcać w czeluść ucha wewnętrznego. Odetchnął głęboko, widząc znikający wewnątrz obiekt i zameldował głównodowodzącemu:
„Zadanie wykonane kapelanie, można przystąpić do inkantacji”
„Świetnie. Zamocować na błonie bębenkowej głośnik interkomu.”
Weteran sięgnął głęboko w ucho i przykleił urządzenie do sprężynującej wewnątrz błony.
„Gotowe! Obiekt gotowy do wybudzania.”
Kapelan wziął do ręki mikrofon i zaczął recytować słowa „Litanii do wybudzanych figurkofilów lojali”.
„Póki heretyckie ścierwo zapełnia Twoją półkę nie poddasz się i nie ustaniesz w czelendżu. Póki Ci ręka nie uschnie, a farba nie wyschnie, nie zaprzestaniesz ciapania. Póki giees nie stwardnieje, nóż się nie stępi, a pilnik nie zardzewieje, będziesz ciął, szlifował i konwertował. Dla nieśmiertelnego Imperatora zbierać nas będziesz!!! … przynajmniej na 2k.” - dodał na koniec kapelan. „Sierżancie meldujcie o stanie obiektu”.
„Nic … zero … niente … nul”.
„Jak to nic i niente? Co ma znaczyć nul? Pewnie coś zawaliliście sierżancie” - ryczał do interkomu kapelan.
„Melduję posłusznie na Primarcha, że wszystko zostało zainstalowane zgodnie z instrukcją”.
„Jesteście pewni? A baterie włożyliście?”
„Baterie??”
Kapelan zaklął pod nosem. „Będziecie teraz improwizować sierżancie … będziecie na Imperatora improwizować!”
„Tak jest bracie kapelanie! Natychmiast! Za Imperatora i za Guillimana! Będę Improwizował niczym Konrad i Gustaw … albo na odwrót”.
Marine zdjął hełm, złapał za małżowinę i ryknął z całych sił w czarną czeluść ucha „Pobudka nowicjuszu!! POOOOOBUUUUDKKAAAA!! Słyszałeś co mówię, będziesz nas zbierał, będziesz nas zbierał walecznie i skutecznie aż się porzygasz, zarzygasz i obrzygasz. Będziesz ciął, piłował i lepił jak kazał brat kapelan, a jak się nie zastosujesz to spuścimy Ci taki łomot, że Cię rodzony primarch nie pozna. Uf!”

Leżący na blacie biurka mężczyzna, stęknął i sięgnął małym palcem w stronę bolącego ucha
„Cholera … a to skąd tu?” zapytał przyglądając się kawałkowi twardej masy modelarskiej, którą wyjął z ucha. Po jego lewej na kupce leżeli chaoci czekający na wykończenie. Westchnął nie mogąc odnaleźć ani krzty chęci do roboty. Już miał sobie nalać piwa, zapalić fajkę i iść sobie zagrać na kompie, kiedy dziwne gorąco podniosło mu ciśnienie. Otworzył szeroko oczy i uśmiechnął się pod nosem. Niebieskie pasy rzeczywistości zaczęły mieszać się ze znajomym znakiem pewnego zakonu. Zagryzł drzewce pędzla, złapał stojącego na półce kapelana w zbroi terminatorskiej i zabrał się do piłowania.
Notatka: ESowi zwyczajowo senkju :)


Komentarze

ES
18-06-2007 - 15:34
Nie ma za co :)

Gdyby porucznik IW potrzebował kompanii, żeby się zalać kilkanem, to Epimetheus, Kadmos i reszta legionistów spod znaku Hydry służy towarzystwem. Ciężkie czasy dla Prawdziwego Undivu nadchodzą :)

Wesół wielce tekst, kolejny przejaw Wielkiej Fazy i dobrego humoru generalnie - cieszę się i gratuluję!
Ardis_deLeveren
18-06-2007 - 16:05

Genialny tekst, tylko tyle powiem. :D

brother_bethor
18-06-2007 - 16:36
Zarechotałem sobie zdrowo czytając kolejną odsłonę Pamiętnika. Jak sobie wyobraziłem sierżanta, który zdejmuje hałer i wydziera japę na cały regulator kierując swój kakofoniczny wyziem do ucha Obiektu to o mało co z krzesła nie zleciałem. Świetny tekst. :D

P.S.Kingsajz dla każdego!
madprofesa
18-06-2007 - 18:50

He he dobre tylko chaotów szkoda, poczciwe pałergejmerskie plewa:)

Verbal
19-06-2007 - 08:20

Dziękuję wszystkim za miłe słowa :) Miałem pewne wątpliwości czy zmiana klimatu pamiętnika zostanie dobrze przyjęta ... inna sprawa, że generalnie klimat u mnie nieco się zmienił no i jak napisał ES jest Wielka Faza :)

Pozdrawiam

V.

Morkai
20-06-2007 - 09:09

Hehehehe swietne. Urechotałem sie mocno. Zwłaszcza znając kontekst całej sprawy ;) Cieszy wilka faza na 40kę :D Mnie by się przydało tak z 1 kg tego geesu :D

ibsen
22-06-2007 - 08:53

A próbowałes Sławku zatykać uszy podczas drzemki jakimis stoperami? Może dzięki temu będziesz dalej mógł wiesć żywoty sybaryty otoczonego zgrzewkami bronisława, paczkami fajek i kotletami z karczku.... ;-)

Verbal
22-06-2007 - 09:35

Może gdybym pomyślał o tym wcześniej ... teraz już za późno. Dla Guillimana!!