Witaj. System subrosa rozpoznał cię jako: gość   :: wróć na stronę główną.
Online
Obecnie jest 1 gość i 0 użytkowników online.

Możesz zalogować się lub zarejestrować nowe konto.
poniedziałek, 17 grudnia 2007 - 19:04

Strona gotowa do druku
Rykowisko
W życia wędrówce, na połowie czasu
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi
W głębi ciemnego znalazł się Dr Ibsen, lasu....

Szlak drogi niemylnej zapewne gdzieś się tam wije, jak zwykle pewny prawidłowości swego wicia, lecz Dr Ibsen utracił go z oczu i począł biedaczyna, brodzić jak łódka po suchego przestworze oceanu i raz po raz napieprza w jakieś cholerne koralowe ostrowy, zapewne burzanu lub innej lebiody. Na połowie czasu życia wędrówki, olawszy nurt jasny niemylnej drogi, Dr Ibsen dokonał metamorfozy własnej makówki i tytanicznie napiąwszy żyły i ścięgna niezłomnej woli, nakazał jej przyjąć kształt lodołamacza „Lenin”, zwoje ukształtował zmyślnie w reaktory jądrowe typu OK-150 i rozwinąwszy pełną moc trzydziestu megawatów jebnął w swój zlodowaciały żywot. Przez trzydzieści lat nagromadzone w bezdennych ładowniach pamięci skrzynie wspomnień, beczki z prochem różnych żalów, kontenery niepewności, zęzy zalane szlamem wyrzutów sumienia i nawinięta w szare bele codzienność, osiągnęły masę wystarczającą by kadłub pospawany z pancernego przeświadczenia o słuszności świeżo obranego kursu, na ryzykowny azymut, zdołał po osiągnięciu prędkości osiemnastu węzłów przełamać wszelki opór. Dr Ibsen siedzi więc rozparty wygodnie w obrotowym niezniszczalnym fotelu Made in USSR a dokładniej w Czelabińskiej Fabryce Foteli Obrotowych do Zastosowania w Maszynach Atomowych. Siedzi sobie Dr Ibsen z petem w gębie i szklaneczką koktajlu „Łza Komsomołki” w prawicy i spogląda jasnym, nieulękłym wzrokiem przed siebie, a za nim rozdarta lodowa skorupa dzieląca Niemylną Drogę od Niechybnie Niepewnej Drogi zrasta się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale to akurat Dr I. ma w dupie. Nieulękły Dr porzuca drogę łatwych wyjść i wciera z oczu wspomnień łzy (jak śpiewał poeta), doszedł bowiem do wniosku iż niemylne drogi po których stąpa się na połowie życia wędrówki dobre są dla tych co chcą do końca swych dni wcinać topiony ser, nawet jeśli o kształcie kawioru i aromacie trufli. Bo świat nie należy do tych którzy sumiennie, profesjonalnie i pełni zaangażowania stąpają po niemylnych ścieżkach. Przekorny świat należy do tych, którzy piją tanie wino i terpentynę, przez całe lato by znaleźć właściwy odcień żółci a potem użynają sobie ucho by odczuwać ból niezbędny w procesie twórczym, do tych którzy ku własnej uciesze łamią prawa obowiązujące na niemylnych ścieżkach, do tych którzy nie oddają książek do bibliotek, którzy kochali więcej niż jedną kobietę naraz, do tych którzy poświęcili się w całości łapczywemu zażeraniu się życiem, bez przywiązywania wagi do prawidłowości rozkładu sztućców wokół talerza. Życie łasi się do tych co w dupie mają prozę i nawet rowy potrafią kopać poetyckie.
Lodołamacz „Lenin” majestatycznie podąża w kierunku ni to ryżej ni to bławatkowej zorzy, w maszynowni pijana załoga zakłada się o tysiąc, kto zgwałci większego narwala, na kabestanie tańczy okutana w futro hoża Mojra, córa przepełnionego splinem wiecznie upitego dekoktem z denaturatu i płynu na potliwość stóp kucharza. Radiotelegrafista niepomny na rozkazy nasłuchiwania sygnałów ze Svalbardu przeczesuje częstotliwości ultrakrótkie w nadziei pochwycenia zbłąkanej audycji radiowej wypełnionej słodkim głosem Dżej Loł lub chociaż Siugabejbz. Na ścianie toalety smętnie blaknie Miss Września. Zagubieni Inuito-Aleuci, płynący od pół roku swoimi malutkimi kajakami odprowadzają lodołamacz pełnym ciekawości wzrokiem a ich dar prymitywnej prekognicja każe im się uśmiechnąć bo wiedzą że historia skończy się dobrze. Potem zaczynają zawodzić plemienne pieśni o tłuszczu fok. Z oddali wtóruje im samotny wieloryb.

Wesołych Świąt i Nieustannego Szukania (niekoniecznie Odnajdywania) Szczęścia życzy
Dr. I.


Komentarze

ES
18-12-2007 - 09:57

Dr Ibsen w fomie chyba lepszej niż kiedykolwiek. Świetny tekst, czytało się z przyjemnością, uśmiechem i życzliwością, z widokiem na morze i tęsknotą jakąś taką niewysłowioną :)

madprofesa
20-12-2007 - 18:37

heh :D

Ardis_deLeveren
21-12-2007 - 00:30

Cóż. Tylko dr Ibsen potrafi wprawić w tak optymistyczno-melancholijnie rozluźniony nastrój za pomocą tak koncepcyjnie spójnej a jednocześnie ideowo odkrywczej Wizji. ;]

Slaw
21-12-2007 - 15:48
Życzę Ci drogi Ibsenie aby obrany kurs nie zaprowadził Cię na werbalne mielizny, w szuwary soczystych acz pustych przenośni i abyś nigdy nie zgubił kompasu i sekstansu. Mapą niech będą Ci przyjaciele i to coś co skuszyło lód.

Pozdrawiam
Sławek
ibsen
21-12-2007 - 16:28

Głębia czy mielizna, werbalna czy waginalna, soczystość czy mączność, pustość azaliż pełność, młodość versus starość, bioder krągłość kontra bioder kościstość, głupota czy mądrość, smak dobry czy smaku brak, kurs nowy i kurs stary... A ja Ci przekornie Sławku pożyczę abyś dla odmiany zgubił kompas, zegarek, sekstant, mapę i nie miał kogo spytać o drogę bo fajnie jest czasem podryfować z punktu "A" do punktu "..." :-)

MKG
27-12-2007 - 14:28

Dupa. I basta.